Kofeina nie daje energii, powoduje stres i zakłóca sen

 

kawa jest niezdrowaWklejam artykuł Henry Makowa o szkodliwości kofeiny. Jest to substancja o wiele bardziej szkodliwa, niż się mówi o tym powszechnie. Można śmiało zaryzykować tezę, że ta substancja zabija nas na raty, niemal niezauważalnie, i całe rzesze ludzi doprowadziła do kalectwa i przedwczesnej śmierci.

Kofeina jest de facto toksyną produkowaną przez rośliny w celu obrony przed owadami. Szybko paraliżuje ona ich układ nerwowy. U ludzi działa ona nieco inaczej. Już jedna filiżanka kawy zwiększa stężenie adrenaliny (hormonu stresu) o 200%, jak i zwiększa poziom kortyzolu (jeszcze gorszego hormonu stresu) o 30%.

Nadmiar kortyzolu to jedna z wielu cywilizacyjnych plag zdrowotnych trapiących ludzkość. Wyniszcza nie tylko ciało, ale także psychikę i umysł. Kortyzol jest antagonistą życiodajnego hormonu – DHEA. A więc oznacza to, że wzrost kortyzolu powoduje automatyczny spadek hormonu młodości, jakim jest DHEA.

Pobudzenie, jakie odczuwamy po kawie, to nic innego, jak wprowadzenie organizmu w stres. Nie jest to pobudzenie takie jak np po amfetaminie czy kokainie. Nie jest ono oparte o neuroprzekaźniki pobudzające (dopamina i serotonina). Ale jest oparte o hormony stresu i strachu.

Dodatkowo już kilka razy spotkałem się z opinią, że kofeina ogranicza.. doznawanie sfery metafizycznej, duchowej. Nietrudno się temu dziwić, bo to, co na dole (ciało, neuroprzekaźniki) jest też w środku (umysł, psychika) i na górze (metafizyka). Gdy mamy full hormonów stresu w sobie, nie doświadczymy pełni transcendencji.

Będziemy mieli kłopoty w medytacji, jodze. Ba, podczas medytacji możemy ściągnąć „coś” złego do naszego umysłu – bo hormony stresu buzują. Ale nie tylko. Bowiem kofeina powoduje uzależnienie i w konsekwencji, znaczne spadki energii. Powoduje wyczerpanie organizmu. Wypłukuje witaminy i minerały z niego. Przyczynia się do depresji, a także, niestety, schizofrenii.

Bowiem wzrasta ilość metabolitu adrenaliny – adrenochromu. Adrenochrom działa jeszcze bardziej destrukcyjnie niż adrenalina. Bowiem atakuje mózg, działa halucynogennie. Czy możliwe jest, że mamy do czynienia z kolejnym, wielkim medyczno-spożywczym oszustwem? I to takim jak: szczepionki, aspartam, syrop glukozowo-fruktozowy, cholesterol, gluten? Wszystko wskazuje na to, że tak. Ja kawę odstawiam i zachęcam do tego także Was.

Wstęp: Jarek Kefir

Ok, wiem, że ten artykuł nie będzie popularny. Większość z nas jest tak uzależniona od kofeiny, że nie chce o tym wiedzieć. Piszę o tym, bo kiedy światło dzienne ujrzała książka pt. Caffeine Blues, po prostu wiedziałem, że muszę ją przeczytać.

Kilka lat temu uświadomiłem sobie, że kawa jest o wiele gorsza od tego, co nam powiedziano, gdyż zauważyłem, iż mam ból artretyczne w nadgarstku w przeciągu 10-20 minut po wypiciu cappuccino!

Książka nie mówi o tym, jak zła jest kawa, ale mówi, jak dobrze bym się czuł, gdybym nie dostarczał organizmowi kofeiny przez dwa miesiące. Na przykład nie miałbym uczucia zmęczenia, które miałem w poranki.

Napisana przez Stephena Cherniske – dietetyka klinicznego – „Coffeine Blues” – jest bardzo łatwa do przeczytania i przekonująca. Uświadomiłem sobie, że kofeina nie daje energii, w rzeczywistości – jest główną przyczyną braku energii.

Cherniske przebrnął przez tony informacji na temat kofeiny i zaczął dostrzegać, że świadomie lub nieświadomie, prawie każdy badacz wychodzi z założenia, że kofeina jest w porządku. Czemu? Prawdopodobnie dlatego, że oni sami są zależni od kofeiny.

Kofeina jest w kawie, czarnej herbacie, zielonej herbacie, herbacie wu-yi, „zdekofeinizowanych” kawach i herbatach, czekoladzie, coli, wielu napojach gazowanych, niektórych lekach, guaranie, „energy” drinkach i chuppa-chupsach.

3/4 filiżanki:

  • kawy z ekspresu ma ok. 120 mg kofeiny
  • czarnej herbaty ma ok. 70 mg kofeiny
  • zielonej herbaty ma ok. 35 mg kofeiny
  • najpopularniejszej coli ma ok. 45 mg kofeiny
  • Mountain Dew ma ok. 54 mg kofeiny

Kofeina jest produkowana przez więcej niż 80 gatunków roślin. Powodem może być przeżycie. Jak się okazuje, kofeina jest używana przez rośliny jako pestycyd. Kofeina jest uważana za nieszkodliwą, gdyż jest w szerokim użyciu. Dr William Dement w swojej książce pt. „The Promise of Sleep” powiedział, że jeśli kofeina byłaby przedstawiona dziś, to nie byłaby wprowadzona do użycia.

LOBBY KOFEINOWE

Broszura o nazwie: „Co należy wiedzieć o kofeinie” opublikowana przez International Food Information Council (IFIC) z Waszyngtonu CD, była dostępna w szpitalach i innych terenach związanych z medycyną. Po wielu telefonach, Cherniske ostatecznie dostał listę „kibiców” IFIC. Zaliczali się do nich Pepsi, Coca-Cola, M&M, Nutrasweet, Nestle i Hershey – wszyscy mają kofeinę w swoich napojach i pokarmach.

„Partnerzy” IFIC to także takie grupy, jak National Association of Pediatric Nursesoraz Children’s Advertising Review Unit of the Council of Better Business Bureau Inc. Broszura mówi, że „kofeina jest normalnie wydalana w przeciągu kilku godzin po spożyciu”. W rzeczywistości, tylko 1% jest wydalane. Pozostałe 99% ma ulec detoksykacji przez wątrobę. Detoksykacja jednej filiżanki kawy może trwać 12 godzin.

Wiele badań dotyczących kawy i nadciśnienia było błędne, bo badani zaniechali picia kawy tylko przez jeden lub dwa tygodnie. Powrót do normalnego poziomu hormonów stresu zajmuje o wiele więcej tygodni.

Okres „połowicznego zaniku” narkotyku to czas, który jest potrzebny, by usunąć z organizmu połowę dawki. Kofeina to narkotyk. Okres połowicznego zaniku pojedynczej dawki kofeiny wynosi od 3-12 godzin.

KOFEINA = STRES, NIE ENERGIA

Kofeina powoduje stres. Pojedyncza dawka 250 miligramów kofeiny pokazała wzrost hormonu stresu – adrenaliny – o ponad 200%.

Kofeina powoduje klasyczną reakcję walki lub ucieczki, która jest przeznaczona do wydarzeń, które zdarzają się tylko czasami (np. gdy lew cię goni). Teraz, my stawiamy się w takiej sytuacji codziennie, przy użyciu kofeiny. W rezultacie nieużyty cukier i tłuszcz dostają się do krwio-obiegu. Cukier powoduje więcej stresu. Tłuszcz zatyka tętnice. System trawienny zostaje spowolniony lub się zamyka.

Nie tylko kofeina jest uzależniająca, zachęca ona również do innych substancji uzależniających, jak nikotyna.

Kofeina nie daje ci energii. Stymuluje tylko układ nerwowy i nadnercza. To nie energia, to stres. „Energia”, którą myślisz, że masz od kofeiny, to po prostu pożyczka z nadnerczy i wątroby, a odsetki, które musisz spłacić, są bardzo wysokie.

Stres jest ważnym czynnikiem w takich zaburzeniach, jak lęk, bezsenność, depresja, wrzody, reumatoidalne zapalenie stawów, ból głowy, hipoglikemia, astma, opryszczka, nadciśnienie i choroby serca. A szpitale dają swoim chorym kawę lub herbatę, które dostarczają ciału stresu.

Spożycie kofeiny prowadzi do deficytu DHEA. DHEA to nasz hormon witalności. Zmniejszony poziom DHEA jest przyczyną starzenia. Kofeina to narkotyk prowadzący do starzenia się.

EFEKTY UBOCZNE

Kofeina ma związek z wrzodami i zespołem nadwrażliwości jelita grubego. GABA jest wytwarzane w przewodzie jelitowym, w którym to uspokaja lęk i stres. Kofeina zaburza prawidłowy metabolizm GABA.

Kofeina zaburza sen. Głęboki sen jest kluczem do dobrego zdrowia. Jeśli kofeina znajduje się w twoim krwio-obiegu, jest mało prawdopodobne, że kiedykolwiek doświadczysz głębokiego snu.

Kofeina o każdej porze dnia może powodować problemy ze snem, zwłaszcza jeśli jesteś pod wpływem stresu.

Niedożywienie jest jednym z najbardziej oczywistych skutków spożywania kofeiny.

Jedna filiżanka kawy może zmniejszyć wchłanianie żelaza z posiłku nawet o 75%.

Ludzie nie rozwijają tolerancji na efekty lękowe spowodowane kofeiną. Przeciwnie, ludzie po prostu przyzwyczajają się do uczucia stresu, drażliwość i agresywności.

Kofeina przyczynia się do depresji w ściśle określony sposób. Jest to szczególnie z powodu efektu cofnięcia, który może powodować bóle głowy, przygnębienie i zmęczenia.

Cherniske poinformował, że 90% ludzi, którzy przyszli do niego, gdyż cierpieli na depresję i odstawili kofeinę zupełnie na 2 miesiące, zgłosili potem, że depresja odeszła.

Studenci z całego świata nie tylko stosowali kofeinę do walki z sennością, ale również wierzyli, że to pomoże poprawić ich wyniki na egzaminach. Solidne badania jednak pokazują, że tak mało kofeiny, jak 100 miligramów (jedna filiżanka kawy, dwa kubki cola), może spowodować znaczny spadek zapamiętywania i rozumowania.

Umiarkowani kawiarze z wysokim poziomem cholesterolu miały siedem razy większe ryzyko zawału serca, a ci, którzy piją najwięcej kawy, mieli osiemnaście razy większe ryzyko zawału serca, aniżeli osoby w ogóle nie pijący kawy.

Kofeina wyczerpuje twoje zapasy tiaminy i innych witamin z grupy B, wapnia, magnezu, potasu, żelaza i cynku. Kofeina zwiększa utratę wapnia i ryzyko wystąpienia osteoporozy.

Podejmij wyzwanie! Większość ludzi nie ma pomysłu, jak będzie wyglądać ich życie bez kofeiny i hormonów stresu, które krążą w ich żyłach.

Źródło: http://henrymakow.com/caffeine-is-not-your-friend.html

Opracowanie: Girion

https://kefir2010.wordpress.com/

W jakich owocach i warzywach kryje się najwięcej pestycydów?

Kupując jabłka, pomarańcze czy marchewkę kierujemy się zazwyczaj wyglądem ? wybieramy te najbardziej dorodne, soczyste, bez śladów uszkodzeń czy przebarwień. Niestety to może być pułapka. Piękne owoce i warzywa to często efekt działania pestycydów, czyli chemicznych substancji stosowanych po to, by chronić rośliny przed chorobami i szkodnikami. W których owocach i warzywach kryje się ich najwięcej?

Przed pestycydami trudno się ustrzec, ale można wybrać taką żywność, która zawiera jak najmniej szkodliwych substancji. Taka myśl przyświecała amerykańskiej organizacji Environmental Working Group (EWG). Wzięła ona pod lupę 48 popularnych owoców i warzyw, przebadała je pod kątem zawartości  pozostałości pestycydów. Publikując swój raport podzieliła je na „czyste” i „brudne” produkty.

Tak przedstawia się „brudna” dwunastka:

1.Jabłka
2.Truskawki
3.Winogrona
4.Seler
5.Brzoskiwnie
6.Szpinak
7.Słodka papryka
8.Nektarynki
9.Ogórki
10.Ziemniaki
11.Pomidory cherry
12.Ostra papryka

Chociaż są to badania żywności obecnej na amerykańskim rynku to trudno zaprzeczyć, że jabłka są rekordzistą nie tylko na tamtejszym rynku.

– Jabłka rzeczywiście chłoną najwięcej pestycydów – potwierdza Elżbieta Lenarczyk, wiceprezes Społecznego Instytutu Ekologicznego. – Aż trudno uwierzyć, co dzieje się w okresie wegetacyjnym w sadach grójeckich (skąd pochodzi ponad 40 proc. polskich jabłek). Wręcz toną w białej chmurze. Nie miejmy złudzeń, są to uprawy konwencjonalne. Nic nie pomoże ani mycie, ani obieranie owoców ze skórki. Pestycydy i tak pozostaną. Dlatego najlepiej wybierać owoce z upraw ekologicznych.

Jak wygląda sytuacja w Polsce?

W ramach ostatniej dużej kontroli, którą przeprowadziła Państwowa Inspekcja Sanitarna, zbadano ogółem 2 222 próbki, w tym: świeżych owoców i warzyw, zbóż, żywności przetworzonej (włączając produkty dla niemowląt i małych dzieci) oraz produktów pochodzenia zwierzęcego. 16 pochodziło z upraw ekologicznych. W 1821 próbkach nie wykryto pozostałości pestycydów. Pozostałości na poziomie równym bądź niższym niż ustalone przepisami prawa wspólnotowego stwierdzono w 384 próbkach. Pozostałości pestycydów przekraczające ustalone, dopuszczalne limity wykryto w tylko 10 przypadkach.

Jak pestycydy wpływają za nasz organizm? Przeprowadzono wiele badań nad ich szkodliwością. Okazało się, że są szczególnie niebezpieczne dla dzieci i kobiet w ciąży, gdyż mają niekorzystny wpływ na rozwój mózgu i układu nerwowego, a także mogą powodować zakłócenia w prawidłowym funkcjonowaniu układów hormonalnego i immunologicznego u nienarodzonego dziecka. Mogą też przyczyniać się do znacznego spowolnienie metabolizmu w trakcie odchudzania, a wręcz powodować tycie. Zwiekszają też ryzyko rozwoju raka i mogą prowadzić do obniżonej płodności w dorosłym życiu.

Przedłużony kontakt z toksycznymi owocami i warzywami może doprowadzić także do rozwoju choroby Parkinsona. Co więcej, pestycydy w znacznym stopniu osłabiają odporność organizmu, co grozi licznymi infekcjami  i powikłaniami. Warto zaznaczyć, że nie wiadomo dokładnie, jaki jeszcze wpływ na nasze zdrowie może mieć mieszanka pestycydów. Najczęstszym powikłaniem są zatrucia związane z odkładaniem się przez wiele lat, małych dawek szkodliwych substancji. Objawy mogą pojawić się nawet po wielu latach.

Warto też poznać listę „czystych” warzyw i owoców, w których szkodliwych związków jest najmniej:

1.Kukurydza
2.Cebula
3.Ananas
4.Awokado
5.Kapusta
6.Groszek
7.Papaja
8.Mango
9.Szparagi
10.Bakłżan
11.Kiwi
12.Grapefruit
13.Melon (kantalupa)
14.Słodkie ziemniaki
15.Pieczarki

http://kuchnia.wp.pl/

Mit brązowego cukru

Powszechnie panuje przekonanie, iż brązowy trzcinowy cukier jest zdrowszy niż biały. Czy naprawdę tak jest? Mało kto wie, że jest spory haczyk w tej miejskiej legendzie. Brązowy cukier nie jest wcale dużo mniej toksyczny dla ludzkiego organizmu niż jego biały kolega. Już wyjaśniam dlaczego.

Sacharoza posiada zero wartości odżywczych i w dodatku jest substancją silnie zakwaszającą ludzki organizm. Gdy dostanie się do naszego organizmu narusza homeostazę, delikatną równowagę kwasowo- zasadową organizmu.

Co to znaczy?

Tak jak musimy mieć stałą temperaturę ciała 36,6 stopni Celsjusza (i by ją utrzymać ciało włącza w niekorzystnych warunkach mechanizmy obronne jak np. pocenie się gdy jest gorąco, drżenie mięśni gdy zimno), tak samo musimy mieć stałe parametry naszych płynów ustrojowych. Prawidłowe pH ludzkiej krwi to 7,365 w skali 0-14, a więc lekko zasadowe.

Gdy wkładamy do buzi zakwaszający pokarm (cukier, kawa, pieczywo, produkty odzwierzęce) poziom pH naszej krwi ulega obniżeniu. Aby zapobiec katastrofie (przy pH krwi równym 6,95 następuje śpiączka cukrzycowa i śmierć) organizm musi wyrównać parametry pH pobierając z tkanek alkalizujące minerały, a tych są cztery: wapń, magnez, potas i sód. Organizm zajęty trawieniem zaburzającej jego czynność obcej substancji nie jest w stanie chronić nas w tym momencie przed innymi atakami z zewnątrz.

Jedna łyżeczka sacharozy dostarczona do organizmu powoduje wyłączenie systemu immunologicznego na kilka godzin. Nie ma znaczenia czy był to cukier biały czy brązowy, z buraka czy trzcinowy. Jesteśmy przez cały ten czas bezbronni jak niemowlę wobec atakujących nas wirusów i bakterii, a także tych mieszkających w środku nas i czekających na dobry moment do ataku (np. wirus opryszczki wargowej herpes simplex).

Wszyscy wiedzą to, co powszechnie nagłośniły media: „kawa wypłukuje magnez z organizmu”. Kawa nie jest wyjątkiem! Pisałam na ten temat już wcześniej odpowiadając na pytanie czy cukier szkodzi i dlaczego. Wszystko co zakwasza organizm wypłukuje czy raczej mówiąc bardziej obrazowo kradnie magnez (a także pozostałe alkalizujące minerały czyli wapń, potas i sód) z naszego organizmu. Cukier też jest takim złodziejem – i to bez względu na to czy jest to cukier biały, brązowy czy w jakimkolwiek innym kolorze on by nie był. To jest ten sam związek chemiczny czyli sacharoza i inny nie będzie, nie dajcie się nabrać!

Sathia Sai Baba zwykł mawiać, że trucizna wlana do szczerozłotego pucharu wysadzanego drogocennymi kamieni nie traci przez to swoich trujących właściwości. Brązowy cukier jest właśnie taką trochę trucizną wlaną do złotego pucharu.

Biały rafinowany cukier to czysta sacharoza: zostaje on w procesie produkcji poddany procesowi rafinacji – jest oddzielona od niego melasa, a kryształki są wybielane chemikaliami takimi jak kwas mrówkowy, dwutlenek siarki czy kwas fosforowy (tak, ten sam co w reklamowanym żelu do czyszczenia toalet oraz… w popularnym brązowym napoju gazowanym). Uwaga wegetarianie: w procesie oczyszczania białego rafinowanego cukru używa się ości pstrąga. Cukier nie jest produktem wegetariańskim ani wegańskim!

Cukier brązowy nierafinowany różni się natomiast od białego tym, że jego produkcję zakończono przed etapem oddzielenia od jego kryształków ciemnobrązowej melasy. W melasie zawarte są oczywiście pochodzące z pierwotnego surowca roślinnego niewielkie ilości takich minerałów jak żelazo, wapń, fosfor, potas czy magnez. Te niewielkie ilości minerałów nie czynią jednak z brązowego cukru czegoś zdrowego.

Jeśli do szklanki z jakąś szkodliwą substancją dodasz kilka kropli soku ze zdrowej bądź co bądź cytryny, to czy taki napój zrobi się od tego „nieco zdrowszą” substancją? Zapewne nieco tak, ale czy bezpieczne byłoby jej wypicie? Tak samo jest z brązowym cukrem: sam fakt, iż jest nieco mniej rafinowany i zawiera melasę (a wraz z nią niewielkie ilości minerałów) nie czyni z brązowego cukru substancji ani zdrowej ani bezpiecznej. Nie ma zdrowej sacharozy, tak jak nie ma np. zdrowej kokainy lub zdrowych papierosów!

Sacharoza spożyta w każdej postaci wyrządza w organizmie szkody.

Ponadto niektóre gatunki brązowego cukru to zwykły rafinowany biały cukier, zabarwiony tylko karmelem (czasem melasą) – producenci się zorientowali, że jest moda na brązowy „zdrowy cukier”, zatem zaczęli barwić rafinowany biały cukier na brązowo i sprzedawać go naiwnym ludziom jako „zdrowy”, dorabiając się kosztem nieświadomych i nie podejrzewających niczego konsumentów.

Podobnie zrobili piekarze gdy nadeszła moda na ciemne pieczywo – zaczęli zabarwiać karmelem pieczywo upieczone z białej mąki i posypywać je nasionkami po wierzchu, aby nabrało wyglądu „zdrowego, ciemnego pieczywa”.

Jeszcze raz powtarzam: nie ma czegoś takiego jak zdrowa sacharoza, nie ma czegoś takiego jak zdrowy cukier.

Marlena akademiawitalnosci.pl

https://hipokrates2012.wordpress.com/

Samozatrucie

Samozatrucie związane z jelitami jest przyczyną około 90 % wszystkich przewlekłych chorób. Jest to zdanie czołowych lekarzy Europy, którzy uczestniczyli w sympozjum w Londynie w Królewskim Towarzystwie Medycznym.

Podstawowym źródłem toksyn są źle pracujące jelita, a jest to powiązane z upośledzeniem trawienia, co z kolei jest związane z szybkim jedzeniem.

Wypowiedź jednego z uczestników sympozjum; samozatrucie odgrywa tak olbrzymią rolę w rozwoju chorób systemu moczowo-genitalnego u kobiet, że te choroby mogą być postrzegane przez ginekologów, jako bezpośredni wynik zapchania jelit masą kałową. Jest to wynik naciekania toksyn z jelit na sąsiednie organy i narządy rodne.

Można powiedzieć, że prawie każda choroba bezpośrednio lub pośrednio jest spowodowana wpływem trucizn wchłanianych z jelit do krwi. Te toksyny trafiając do krwioobiegu:

  • Zatruwają mózg i system nerwowy
  • Doprowadzają do nerwicy i depresji
  • Zatruwają serce, płuca, krew, co powoduje, że:
  • Szybciej się starzejemy
  • Pojawiają się nieusuwalne żadnym kremem zmarszczki
  • Stawy bolą i sztywnieją
  • Pogarsza się wzrok
  • Problemy z pamięcią {Alzheimer, miażdżyca}
  • Życie przestaje nas cieszyć, stajemy się wiecznie niezadowoleni

Jeśli oddajesz regularnie niezbyt ładnie pachnące stolce to już jest sygnał, że w jelitach i co za tym idzie w całym organizmie zachodzą poważne degeneracyjne zmiany chorobowe. Wszystko, co musisz zrobić to zaprowadzenie porządku w jelitach i powtarzanie okresowo kuracji oczyszczających. Gdy siadasz do posiłku pamiętaj, aby jeść wolno i dobrze przeżuwać. Płyny powinno się pić przed posiłkiem lub 1,5 godziny po, nigdy nie popijaj w trakcie jedzenia. Zwróć uwagę również na skład posiłku, czyli odpowiednie łączenie pokarmów, które powoduje, że wszystko zostanie strawione. Następnym krokiem będzie odbudowanie naturalnej flory bakteryjnej.

Zapamiętaj: bez uregulowania sposobu odżywiania i oczyszczenia organizmu ze złogów, szczególnie jelita grubego i wątroby, niemożliwe jest, wyleczenie żadnej choroby i odwrotnie, już samo oczyszczenie organizmu powoduje, że choroby samoczynnie ustępują.

http://wieslawsekulowicz.pl/

Szkodliwość pszenicy

Czytelnicy Nowej Debaty zdążyli już przywyknąć do tego, że zawsze kiedy aparat państwowo-medyczno-dietetyczno-farmaceutyczny formułuje i nagłaśnia jakieś zalecenia, bezpieczniej jest postępować dokładnie na odwrót – przynajmniej do czasu, aż można je zweryfikować na podstawie co najmniej kilku niezależnych źródeł. Niedawno opublikowana książka zatytułowana Wheat Belly (Pszeniczny Brzuch) jest kolejnym dowodem na roztropność takiej postawy. Jej autor, William Davis, na co dzień praktykujący kardiolog i bloger, obala wypromowany przez urzędową dietetykę mit, że pełnoziarniste pokarmy są zdrowe i dlatego powinny być podstawą codziennej diety. Zdaniem Davisa, zarówna praktyka lekarska, jak i współczesna wiedza naukowa, dostarcza niezbitych dowodów na to, że zboża, a zwłaszcza pszenica, mogą być dla wielu osób źródłem „nieuleczalnych” schorzeń przewlekłych (np. nadciśnienie, cukrzyca, choroby serca, migreny, bóle stawów, artretyzm, alergie itp.), wobec których „zfarmaceutyzowana” medycyna jest bezradna. Wheat Belly to kolejne potwierdzenie tego, że niskotłuszczowa dieta oparta na zbożach wpędza ludzi w chorobę, a chorym nie pozwala wyzdrowieć, zwiększając jedynie ich zależność od lekarstw.

Wheat Belly to bardzo ważna książka, ponieważ mówi o tym, czego trudno dowiedzieć się od swojego lekarza – nie dlatego, że nie chce powiedzieć, ale dlatego, że nie wie. Mało kto wie tak dużo o wpływie pszenicy na zdrowie człowieka co dr William Davis. Autor zebrał wiedzę na ten temat nie tylko z literatury medycznej, sięgnął również do genetyki rolniczej, która w ciągu ostatnich 50 lat tradycyjną pszenicę zamieniła w produkt hybrydowy – opłacalny, odporny i wydajny, ale praktycznie bez związku z pierwowzorem. Przypomnijmy tylko, że za biologiczno-genetyczną modyfikacją pszenicy stały szlachetne intencje. W latach 60-tych zapanował za Zachodzie strach przed przeludnieniem i głodem na świecie. Zwiększoną uprawę zbóż zaczęto przedstawiać jako jedyny ratunek ludzkości, przeciwstawiając ją „szkodliwej” hodowli bydła i produkcji mięsa. W atmosferze tamtej histerii rząd USA oraz inne wysoko rozwinięte państwa zaczęły inwestować olbrzymie kwoty w badania naukowe mające na celu ulepszanie roślin i zwiększanie plonów. I to się udało – np. średni plon z hektara jest dziś dziesięciokrotnie wyższy niż jeszcze 100 lat temu. Jednak za sprawą genetyki i biotechnologii pszenicę zmodyfikowano do tego stopnia, że tylko dla niepoznaki wciąż nosi nazwę „pszenicy”.

Za sprawą gwałtownej ekspansji rolnictwa, współczesny świat, oprócz kukurydzy i ryżu, stoi dziś pszenicą. Jej uprawy objęte są wielkimi dotacjami finansowymi, a producenci pszenicy to jedno z najbardziej wpływowych lobby producenckich oddziałujących na świat polityki, gospodarki oraz nauki. Według informacji na stronie internetowej „pszenica.uprawy.info”:

Na świecie zbiera się zbóż ogółem 2180-2200 milionów ton, z tego około 650 milionów ton ziaren pszenicy, co daje jej trzecie miejsce po ryżu i kukurydzy. W strukturze zasiewów na świecie pszenica zdecydowanie zajmuje pierwsze miejsce z powierzchnią 220 milionów hektarów.

Ktoś te wszystkie zboża musi jeść; żeby produkcja i dystrybucja się opłacały, potrzebny jest popyt. I w tej potrzebie należy upatrywać rzeczywistych przyczyn, dla których „pełnoziarniste produkty zbożowe” zostały rozpropagowane przez aparat państwowo-medyczny na całym świecie jako „zdrowa żywność” i stały się podstawą piramidy żywieniowej opracowanej przez amerykańskie ministerstwo rolnictwa (ang. USDA) na początku lat 80-tych. Trzeba pamiętać, że zadaniem USDA, podobnie jak każdego innego ministerstwa rolnictwa na świecie, jest przede wszystkim promocja wyrobów rodzimego rolnictwa, z których dominująca część to właśnie zboża, kukurydza i ryż. Nic dziwnego, że piramida „zdrowego odżywiania” opracowywana przez ministerialnych urzędników zaleca spożywanie głównie tych produktów.

Przypomnijmy, że po raz pierwszy publiczne rekomendacje dotyczące zwiększonego spożycia zbóż sformułowała w 1977 roku komisja Senatu USA pod przewodnictwem senatora Georga McGoverna, który uchodził za przedstawiciela lobby producentów zbóż w amerykańskim senacie. Po przyjęciu przez senatorów dokumentu pt. „Cele żywieniowe dla Stanów Zjednoczonych” w propagowanie zbóż jako „zdrowej żywności” automatycznie zaangażowały się wszystkie instytucje rządowe, związane z państwem ośrodki naukowo-medyczne oraz niektóre uniwersytety, zwłaszcza te zainteresowane promocją „hipotezy tłuszczowo-cholesterolowej”. Zaangażowanie środowisk naukowych okazało się bardzo skutecznym zabiegiem, ponieważ nadało polityczno-ekonomiczno-ideologicznym działaniom rządu USA naukowo-medyczną podbudowę. Dzięki temu zboża można było teraz propagować pod pretekstem „troski o zdrowie”, a konkretnie „wojny z tłuszczem i cholesterolem”. Od strony marketingowej strategia ta okazała się niezwykle efektywna – ludzie chętniej wierzą naukowcom niż urzędnikom czy politykom. I nie ma przy tym znaczenia, że w dzisiejszym świecie role te uległy głębokiemu przemieszaniu.

Efekt końcowych jest taki, że zgodnie z informacjami we wspomnianym wyżej portalu „pszenica.info.pl”, spożycie globalne pszenicy na osobę wynosi dziś ok.70 kg rocznie. Dr Micheal Eades, lekarz i autor książek o zaletach żywienia niskowęglowodanowego, który na swoim blogu napisał pozytywną recenzję Wheat Belly, przytacza dane, według których przeciętny Amerykanin zjada dziś ok. 360 bochenków pszenicznego chleba rocznie. Półki sklepów uginają się od rozmaitych produktów zawierających pszenicę. I nie chodzi tylko o mąkę oraz jej wypieki (chleb, bułki, bagietki itp.), o rozmaite ciastka, ciasta i ciasteczka, a również o przeróżne rodzaje płatków śniadaniowych. Pszenica jest dziś składnikiem wielu rodzajów żywności przetworzonej, nawet sosów do mięs. Jeśli dodamy do tego piwo, okaże się, że tylko ułamek powierzchni w sklepach spożywczych zajmują pokarmy wolne od pszenicy.

Mamy zatem sytuację, w której, niemal codziennie – czy to robiąc zakupy w lokalnym sklepie, czy odwiedzając ulubioną restaurację – chcąc nie chcąc buszujemy w zbożach, często nawet o tym nie wiedząc. Tym bardziej może zainteresować naszych czytelników wywiad (część 1 i część 2), jakiego dr William Davis, autor książki Wheat Belly, udzielił Tomowi Naughtonowi, autorowi znanego filmu Fat Head (w polskiej wersji Grubi, nie głupsi). Przytaczamy poniżej obszerne fragmenty tej rozmowy, która dotyczy zdrowia, diety, nauki, medycyny i polityki – czyli zagadnień, które są w dzisiejszym świecie ze sobą nierozerwalnie związane.

Tom Naughton: Jest Pan kardiologiem, a mimo to napisał Pan książkę na temat szkodliwości spożywania pszenicy. Jak zainteresował się Pan właśnie pszenicą? Na jakiej podstawie zaczął Pan podejrzewać, że pszenica może być przyczyną wielu współczesnych problemów zdrowotnych?

William Davis: Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu. Zalecałem wtedy swoim pacjentom całkowite wyeliminowanie z diety pszenicy. Robiłem to zgodnie z prostą logiką: skoro pokarmy z pszenicą podnoszą poziom cukru we krwi bardziej niż każda inna żywność, w tym biały cukier, to zaprzestanie spożywania pszenicy powinno stężenie cukru we krwi obniżać. Poziom glukozy we krwi uznawałem za podstawowy problem, ponieważ ok. 80% osób odwiedzających mój gabinet miało cukrzycę, albo „przedcukrzycę”, albo stan, który ja nazywam „przed-przed-cukrzycą” [w oryg. pre-pre-diabetes]. Mówiąc krótko, większość moich pacjentów miała zaburzone parametry metaboliczne.

Rozdawałem moim pacjentom prostą, dwustronicową ulotkę ze wskazówkami mówiącymi, w jaki sposób mają wyeliminować z diety pszenicę i jak uzupełnić utracone w ten sposób kalorie jedząc więcej zdrowych pokarmów takich jak warzywa, orzechy, mięso, jaja, awokado, oliwki, oliwa z oliwek itp. Po trzech miesiącach wracali do mnie z niższym poziomem glukozy we krwi na czczo oraz niższym stężeniem hemoglobiny A1c, która odzwierciedla poziom cukru w okresie ostatnich 60 dni. Niektórzy „cukrzycy” stawali się „nie-cukrzykami”. Podobnie działo się u „przedcukrzyków”. Zwykle wracali też ważąc ok. 15 kg mniej.

Ale nie tylko to. Ci, którzy zrezygnowali z pszenicy, opowiadali mi o innych zmianach na lepsze: ustępowały u nich bóle stawów, cofał się artretyzm, znikały przewlekłe wysypki; astma cofała się na tyle, że niektórzy mogli odstawić inhalatory; znikały przewlekłe infekcje zatok przynosowych; ustępowała opuchlizna nóg; znikały ciągnące się latami migreny i bóle głowy; dochodziło do złagodzenia objawów choroby refluksowej przełyku oraz zespołu jelita drażliwego. Na początku tłumaczyłem pacjentom, że to tylko zbieg okoliczności. Ale to samo powtarzało się tyle razy, że nie mogło być dziełem przypadku. Było to ewidentnie powtarzalne zjawisko.

Zacząłem wtedy wszystkim swoim pacjentom zalecać, aby zrezygnowali ze spożywania pszenicy. Zawsze kiedy tak się działo, obserwowałem poprawę stanu zdrowia dotyczącą bardzo różnych schorzeń. Jak dotąd nie było nawrotów.

TN: W swojej książce przytacza Pan sporo badań naukowych, ale również powołuje się na przypadki z własnej praktyki lekarskiej. Powstaje zatem pytanie z gatunku, co było pierwsze –jajo czy kura? Czy najpierw zaobserwował Pan, że pacjenci, którzy jedzą dużo pszenicy, mają więcej kłopotów ze zdrowiem i dopiero wtedy zaczął Pan wertować literaturę naukową pod kątem weryfikacji swojej hipotezy? Czy było na odwrót i znane Panu badania naukowe sprawiły, że zaczął Pan zwracać uwagę na skład diety swoich pacjentów?

WD: Doświadczenie praktyczne było pierwsze. Jednak uderzyło mnie to, że chociaż moje przypuszczenia były już tak dobrze udokumentowane w literaturze medycznej, to pozostawały w większości ignorowane i nie przebijały się ani do opinii publicznej, ani do świadomości przeważającej części moich kolegów-lekarzy. Znaczna część tych źródeł pochodzi z badań genetycznych prowadzonych w rolnictwie, a mogę Pana zapewnić, że moi koledzy nie studiują tej dziedziny. Ale ja się nie tylko w nią wgłębiłem, rozmawiałem również z badaczami z ministerstwa rolnictwa [ang. USDA] oraz naukowcami z wydziałów rolnictwa na różnych uniwersytetach. Dzięki temu udało mi się dogłębnie zrozumieć tę problematykę.

Jeden z powodów, dla którego te informacje nie zostały dotychczas upublicznione, polega na tym, że genetycy zajmujący się produkcją rolniczą pracują na roślinach, a nie na ludziach. W środowisku tym panuje powszechny i głęboko zakorzeniony pogląd, że bez względu na to jakich technik używa się przy genetycznych modyfikacjach takich roślin jak pszenica, i tak nadają się one do spożycia przez ludzi. Pewnych pytań się tam po prostu nie zadaje. Moim zdaniem to fundamentalny błąd, który leży u źródeł cierpienia wielu ludzi, którzy w dobrej wierze spożywają produkty inżynierii genetycznej, błędnie nazywane „pszenicą”.

TN: Zatem po zidentyfikowaniu pszenicy jako źródła różnych dolegliwości , zaczął Pan doradzać swoim pacjentom rezygnację ze spożywania pszenicy. Ale co skłoniło Pana do zrobienia kolejnego kroku tj. napisania książki na ten temat?

WD: To co zaobserwowałem u ludzi, którzy wyeliminowali pszenicę ze swojej diety, przeszło moje oczekiwania. W ciągu 6 miesięcy zrzucali ok. 30 kg wagi, poprawiał się u nich nastrój, wracała chęć do życia, ustępowały schorzenia związane ze stanami zapalnymi np. wrzodziejące zapalenie jelita grubego lub reumatoidalne zapalenie stawów, znikały przewlekłe wysypki. Efekty te powtarzały się raz po raz. Uznałem wtedy, że nie mogę przemilczeć tej kwestii i ukryć jej w zaciszu swojego gabinetu.

Rzecz jasna wciąż potrzebujemy więcej dowodów na szkodliwość pszenicy, zanim zdecydujemy się zrezygnować z jej spożycia, a zwłaszcza jej genetycznie modyfikowanej odmiany, którą się nam wciska jako „pokarm”. Jednak moim zdaniem dane, które już dziś są dostępne, dostatecznie uzasadniają rozpoczęcie publicznej debaty na ten temat. Na jej podstawie ludzie mogliby podejmować świadome decyzje. Obecną sytuację można porównać do tej, w której mieszkańcy jednej wioski piją wodę z tej samej studni i 9 na 10 osób wskutek tego choruje. Kiedy przestają pić, wszyscy zdrowieją, a kiedy ponownie zaczynają pić wodę z tej studni, znowu chorują. Czy mając takie powtarzalne obserwacje co do przyczyny i skutku, wciąż potrzebujemy badań klinicznych, aby tę relację udowodnić ? Moim zdaniem, nie potrzebujemy.

Przed nami długa i trudna batalia, która rozegra się w tzw. sferze publicznej. Pszenica zaspokaja dziś ok. 20 % wszystkich spożywanych przez człowieka kalorii. Do jej uprawy, zbierania, nawożenia, ochrony, przetwarzania i dystrybucji potrzebna jest rozbudowana infrastruktura. Z tego powodu to, o czym mówię, stanowi potencjalne zagrożenia dla sytuacji zawodowej setek tysięcy, a nawet milionów ludzi będących częścią tej infrastruktury. Podobną batalię stoczyliśmy (i wciąż ją prowadzimy), kiedy okazało się, że palenie jest szkodliwe dla zdrowia. Wówczas, kiedy pytano ludzi związanych z przemysłem tytoniowym o to, jak mogą pracować dla firm niszczących ludzkie zdrowie, odpowiadali: „Miałem rodzinę na utrzymaniu i kredyt hipoteczny do spłacenia”. Hipoteza o szkodliwości pszenicy uderza wielu ludzi tam, gdzie jest to bardzo bolesne tj. w ich portfel. Jednak osobiście nie mam ochoty z tego powodu poświęcać swojego zdrowia, a także zdrowia mojej rodziny, przyjaciół, sąsiadów i pacjentów, i nie chcę pozwolić, aby to niekorzystne status quo trwało.

TN: Czytając Pańską książkę, z każdą stroną coraz mocniej nasuwała mi się następująca myśl: „Wiedziałem, że chleb nie jest dla nas zdrowy, ale jest gorzej niż myślałem”. Czy miał Pan podobne przemyślenia zbierając materiały do książki? Czy zdziwiło Pana, jak wiele problemów fizycznych i psychicznych wywołuje pszenica?

WD: Tak. Od samego początku wiedziałem, że pszenica jest niezdrowa. Czasem wydawało mi się nawet, że popełniam jakiś błąd, skoro jest ona tak popularna wśród przedstawicieli agrobiznesu, rolników, naukowców zajmujących się rolnictwem, urzędników USDA, ekspertów FDA [Urząd ds. Żywności i Leków – przyp. tłum.], członków Amerykańskiego Towarzystwa Dietetycznego itp. Jednak im bardziej zagłębiałem się w temat, tym gorsza była moja opinia na temat tego produktu, który się nam sprzedaje pod nazwą „pszenica”.

Jestem świadomy niebezpieczeństwa stronniczości wyrażonego w powiedzeniu : „dla człowieka z młotkiem, wszystko wygląda jak gwóźdź”. Jednak kiedy widzi się, jak schorzenie za schorzeniem ustępuję po wyeliminowaniu z diety pszenicy, trudno nie wyrobić w sobie przekonania, że ogrywa ona kluczową rolę w powstawaniu dziesiątek powszechnych dolegliwości zdrowotnych.

TN: W swojej książce opisuje Pan współczesną pszenicę jako produkt krzyżowania międzygatunkowego [ang. cross-breeding]. Czy krzyżowanie jest z definicji złe? Czy nie odbywa się w naturze na co dzień?

WD: To prawda, Ludzie, rośliny i zwierzęta to produkty krzyżówek lub hybrydyzacji. Miłość, seks i krzyżowanie się napędzają świat, czynią życie ciekawym. Problem polega na tym, że genetycy stosują ten termin bardzo swobodnie.

Na przykład, poddając nasiona pszenicy i embriony działaniu przemysłowej trucizny o nazwie azydek sodu, wywołuje się w jej kodzie genetycznym mutacje. Ale czym jest azydek sodu? Zgodnie z zaleceniami specjalistów z Centrum Kontroli Chorób [ang. Centers for Disease Control] osoby, która połknęła tę substancję i przestała wskutek tego oddychać, nie wolno ratować za pomocą sztucznego oddychania, ponieważ grozi to śmiertelnym zatruciem ratownika. Należy pozostawić ją samej sobie, aż umrze. A jeśli ofiara wymiotuje, nie wolno spłukiwać wymiocin w zlewie, ponieważ może dojść do eksplozji , co się zdarzało. Tak więc kiedy poddamy pszenicę działaniu azydeku sodu , otrzymujemy mutacje, do której dochodzi w procesie tzw. mutagenezy. Ziarna i embriony pszenicy poddaje się również działaniu promieniowania gamma oraz wysokich dawek promieniowania rentgenowskiego. Wszystkie te metody klasyfikowane są dziś jako „hybrydyzacja” lub, co jeszcze bardziej mylące, jako „tradycyjne metody hodowli roślin” [ang. traditional breeding techniques]. Nie wiem jak u Pana, ale krzyżowanie się między ludźmi, których ja znam, nie polega na wzajemnym traktowaniu się truciznami, ani na spędzaniu romantycznej nocy w cyklotronie dla wywołania mutacji w potomstwie.

Nawiasem mówiąc, te „tradycyjne techniki hodowli roślin” są bardziej inwazyjne, jeśli chodzi o skład genetyczny roślin, niż inżynieria genetyczna. Jak na ironię Amerykanie protestują przeciw żywności genetycznie modyfikowanej (GMO) tj. dodawaniu bądź usuwaniu pojedynczego genu, podczas gdy inżynieria genetyczna to wielki postęp w stosunku do „tradycyjnych metod hodowlanych”, które stosowane są od dziesięcioleci.

TN: Poznaliśmy się osobiście ponad 1 rok temu. Jest Pan szczupłym mężczyzną, aż dziw bierze, że nosił Pan kiedyś ze sobą swój własny „pszeniczny brzuch”. Proszę opisać jak zmieniła się Pańska kondycja fizyczna i zdrowie od czasu, kiedy przestał Pan jadać pszenicę.

WD: 14 kg temu, kiedy jeszcze byłem entuzjastą „zdrowych pełnoziarnistych pokarmów zbożowych”, stale zmagałem się z trudnościami z koncentracją i brakiem energii. Kawa, spacery i ćwiczenia fizyczne były moim sposobem na walkę z powracającą otępiałością. Wyniki badań stężenia cholesterolu odzwierciedlały moje zamiłowanie do produktów pszenicznych: HDL 27 mg/dl (bardzo mało), trójglicerydy 350 mg/dl (BARDZO dużo), a poziom cukru w granicach cukrzycy (161 mg/dl). Miałem wysokie ciśnienie krwi ok. 150/90, a wszystkie dodatkowe kilogramy nosiłem wokół pasa. Był to mój własny, typowy pszeniczny brzuch.

Rozstanie z pszenicą umożliwiło mi zrzucenie niechcianych kilogramów wokół pasa, poziom cholesterolu we krwi zmienił się na lepsze (HDL 63 mg/dl, trójglicerydy 50 mg/dl, LDL 70 mg/dl), poziom cukry spadł do 84 mg/dl, a ciśnienie krwi ustabilizowało się na poziomie 114/74 – wszystko bez lekarstw. Innymi słowy, to, co wymagało naprawy, naprawiło się samo. Odzyskałem też zdolność koncentracji. Potrafię się teraz skupić na czymś tak długo, że moja żona krzyczy na mnie, żebym przestał. Koniec końców, w wieku 54 lat czuję się lepiej niż wtedy, kiedy miałem lat 30.

TN: Jak zmienił się sposób, w jaki Pan leczy ludzi, na podstawie tego, co Pan dziś wie o pszenicy i innych zbożach.

WD: Dużo skuteczniej pomagam teraz swoim pacjentom odzyskać zdrowie. U ludzi, którzy eliminują z diety pszenicę, ograniczają spożycie innych węglowodanów oraz stosują się do innych zdrowych dla serca zaleceń (m.in. suplementacja kwasami omega 3 i tłuszczami rybimi, suplementacja witaminą D do uzyskania w teście 25-Hydroxy poziomu 60-70 ng/ml, suplementacja jodem i normalizacja funkcji tarczycy) nie obserwuję ataków serca. Z zawałami spotykam się jedynie u tych osób, które dopiero co spotkałem, lub u tych, którzy z jakiś powodów (zwykle z braku przekonania) nie przestrzegają diety. Na przykład jeden ksiądz, którego leczę, cudowny i dobry człowiek, nie potrafił odmówić sobie tych wszystkich pączków, ciastek i chleba, które codziennie przynosili mu jego parafianie. Niestety, mimo że wszystko inne robił jak trzeba, miał zawał.

Mimo że taki sposób odżywiania może się wydawać dziwny, w rzeczywistości ma przemożny wpływ na organizm człowieka. Jaka inna dieta jednocześnie prowadzi do spadku wagi, likwiduje przyczyny chorób serca, np. małe, gęste cząsteczki LDL, leczy cukrzycę i przed-cukrzycę i pomaga w tak wielu innych schorzeniach?

TN: Wielu Pana pacjentów wyzdrowiało z rzekomo nieuleczalnych chorób dzięki rezygnacji ze spożywania z pszenicy. Proszę opisać jeden lub dwa najbardziej dramatyczne przypadki.

WD: Do głowy przychodzą mi dwie osoby, głownie z uwagi na sposób, w jaki zareagowały na dietę, a także dlatego, że wciąż przeszywa mnie dreszcz na samą myśl o tym, jak wyglądałoby dziś ich życie, gdyby nie dokonały zmiany żywieniowych.

W książce opisałem historię Wendy, 36 letniej matki i nauczycielki, która chorowała na ciężkie wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Było z nią tak źle, że będąc na trzech lekach, miała ciągłe skurcze, biegunki i krwotoki tak obfite, że wymagała transfuzji. Kiedy ją poznałem, powiedziała mi, że jej gastrolog i chirurg zaplanowali już dla niej operację usunięcia jelita grubego oraz ileostomię. Wskutek tego zabiegu jej życie zmieniłoby się nieodwracalnie. Do końca życia musiałaby chodzić ze specjalną torbą na stolec. Zaleciłem jej natychmiast, aby zrezygnowała z pszenicy w diecie. Na początku nie chciała tego zrobić, gdyż wykonana u niej biopsja jelit oraz badania krwi wykazały, że nie choruje na celiakię. Mimo to wiedząc, jakie niezwykłe rzeczy dzieją się po odstawieniu pszenicy, udało mi się ją przekonać – nie miała nic do stracenia. Po trzech miesiącach nie tylko schudła 12 kg, ale ustąpiły też wszystkie skurcze, biegunki i krwawienia. Minęło już dwa lata, a Wendy odstawiła wszystkie leki, a po chorobie nie ma śladu. Jej okrężnica pozostała nienaruszona i nie ma potrzeby korzystania ze specjalnych toreb. Można powiedzieć, że jest wyleczona.

Drugi przypadek, również opisany w książce, to Jason, 26-letni programista komputerowy, chorujący na bolesne zapalenia stawów. Żaden z trzech badających go reumatologów nie potrafił postawić diagnozy. Mimo to każdy przepisywał leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, które nie pomagały. Jason cały czas zmagał się z chodzeniem i nie był zdolny do poważniejszej aktywności fizycznej niż krótki spacer. Po pięciu dniach od wyeliminowania z diety pszenicy, ustały u niego wszystkie bóle stawów. Na początku nie chciał uwierzyć, że chodzi o pszenicę. Uważał to za niedorzeczne. Postanowił zjeść kanapkę i bóle powróciły. Dziś w ogóle nie je pszenicy i nie wie, co to ból.

TN: Pana pacjenci mają szczęście, bo tam gdzie to możliwe zmienia Pan dietę chorego, zamiast wypisywać im lekarstwa. Niestety lekarze tacy jak Pan stanowią mniejszość. Na swoim blogu opisywałem niedawno sytuację, w której koleżance mojej żony przeszły nieznośne bóle głowy dopiero po tym, jak przestała jeść zboża. Przedtem odwiedziła kilku lekarzy, którzy przepisywali jej tylko kolejne medykamenty. Dlaczego tak niewielu lekarzy ma świadomość tego, w jaki sposób zboża mogą wpływać na nasze zdrowie?

WD: Moim zdaniem cała współczesna medycyna podąża dziś drogą wysokich technologii, drogich i zyskownych procedur medycznych, leków oraz fatalnej opieki. Zbyt wiele osób w systemie straciło z oczu wizję pomagania innym, zapomniało, że naszą misją jest leczenie ludzi. Może to brzmi staroświecko, ale uważam, że opieka zdrowotna podlega dziś bardzo niedobrym tendencjom, które redukują jej znaczenie do transakcji finansowych obwarowanych przepisami prawa. Medycynie należy przywrócić jej związek z leczeniem ludzi.

Widzę również, że wielu lekarzy i ekspertów całkowicie rozczarowało się nieskutecznością porad żywieniowych. Jako że tzw. „wiedza” dietetyczna, upowszechniana od 50 lat, okazała się w tak wielu aspektach błędna, ludzie stracili wiarę, że odżywianie i metody naturalne mogą poprawić zdrowie człowieka. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że dieta i metody naturalne mają potężną moc uzdrawiania, pod warunkiem, że dobieramy je właściwie.

TN: Czy ma Pan nadzieję, że Pańska książka zmieni opinię lekarzy na temat diety, czy raczej opinia publiczna będzie musiała nauczyć się ignorować to, co mówią lekarze, i sama edukować się w zakresie zdrowia?

WD: Niestety, zapewne wiele osób przeczyta moją książkę, ich zdrowie ulegnie radykalnej poprawie, stracą na wadze, po czym opowiedzą o tym swojemu lekarzowi, a ten uzna te zmiany za zbieg okoliczności, urojenia lub efekt placebo. Wielu moich kolegów-lekarzy nie chce uznać potęgi diety nawet wtedy, kiedy na własne oczy widzą jej efekty. Zmiana tego nastawienia wymagać będzie bardzo dużo czasu.

Jednak muszę dodać, że coraz więcej lekarzy zaczyna otwierać się na metody leczenia niezwiązane ze standardowymi procedurami i lekarstwami. To oni będą, moim zdaniem, najbardziej pomocni dla swoich pacjentów, chcących poprawić swój stan zdrowia w zakresie, jaki opisałem w książce Wheat Belly.

TN: Gdyby więcej lekarzy znało problematykę, którą Pan opisuje, to myśli Pan, że zmieniliby swoje zalecenia dietetyczne? Czy raczej mantra, że „tłuszcze są niezdrowe, a zboża są zdrowe”, jest już zbyt głęboko zakorzeniona w mentalności tego zawodu?

WD: Nie ulega wątpliwości, że dogmat o tym, że „tłuszcze są niezdrowe, a zboża są zdrowe”, będzie jeszcze długo dominował wśród lekarzy. Jednak każdy, kto zapozna się z wyczerpującą argumentacją, którą przedstawiłem w swojej książce, dojdzie do przekonania, że tzw. pszenica nie jest już pszenicą, tylko całkowicie zmienionym wytworem badań genetycznych. Mając tę wiedzę, lekarze zrozumieliby, że wiele powszechnych schorzeń można wytłumaczyć spożyciem tej nowoczesnej „pszenicy” i jej wpływem na organizm człowieka.

TN: Prof. Robert Lustig uważa, że insulinoodporność oraz inne problemy metaboliczne wywołuje niemal wyłącznie nadmiar fruktozy. Z kolei Pan obwinia za to pszenicę. Kiedy byłem po trzydziestce, również u mnie zaczęły pojawiać się pierwsze objawy przed-cukrzycy, a prawie w ogóle nie jadłem cukru. Wiedziałem, że cukier jest niezdrowy, ale jadłem dużo makaronów, płatków i chleba. Proszę opisać, w jaki sposób spożycie pszenicy może wywołać cukrzycę typu 2 nawet u tych osób, które nie piją słodzonych napojów i nie zajadają się słodkimi batonami?

WD: Zgadzam się, że fruktoza to duży problem, jeśli chodzi o współczesną dietę Amerykanów. Podobnie jak pszenica, fruktoza znajdująca się w sukrozie [cukier trzcinowy lub buraczany – przyp.tłum], wysokofruktozowym syropie kukurydzianym [ang. HFCS], miodzie oraz syropie z agawy, sprzyja powstawaniu otyłości brzusznej [ang. visceral fat], podnosi poziom cukru we krwi, opóźnia usuwanie z krwi tzw. remnantów (pozostałości) chylomikronu [ang. chylomicron remnants], które przyczyniają się do arteriosklerozy. Z tego powodu w książce Wheat Belly nie twierdzę, że pszenica jest jedynym problemem w amerykańskiej diecie.

Jak wielu z nas przekonało się na własnej skórze, wyeliminowanie z diety cukru i fruktozy to bardzo dobry pomysł, ale nie rozwiązuje całego problemu, a jedynie jeden jego aspekt. Pszenica stanowi problem u ludzi, którzy wierzą, że jedzenie dużych ilości „zdrowych pełnoziarnistych produktów zbożowych” jest zdrowsze od jedzenia cukru.

Dwie kromki pełnoziarnistego chleba pszenicznego podnosi cukier bardziej niż biały cukier, bardziej niż wiele czekoladowych batonów. Aż dziw bierze, że mimo tego dietetycy wciąż zalecają zwiększone spożycie pełnoziarnistego pieczywa. Im więcej pszenicy jesz, tym wyżej i częściej rośnie u ciebie poziom cukru we krwi. To prowadzi do większych i częstszych wyrzutów insuliny do krwi, co z czasem wywołuje odporność na insulinę. A taki stan prowadzi wprost do cukrzycy.

Co ważne, te wysokie skoki stężenia cukru we krwi są szczególnie szkodliwe dla komórek beta trzustki, które odpowiadają za produkcję insuliny. Zjawisko to nazywa się glukotoksycznością. Komórki beta mają niewielką zdolność do regeneracji. Powtarzające się ataki glukotoksyczności zmniejszają liczbę zdrowych, produkujących insulinę komórek. Na skutek tego poziom cukru pozostaje na stałym, coraz wyższym poziomie, nawet na pusty żołądek. W ten sposób powstaje przedcukrzyca, prowadząca do cukrzycy.

Tak więc pszenica, której radzi nam się jeść coraz więcej, nie jest dobrą odpowiedzią na epidemię cukrzycy, która niebawem dotknie połowę Amerykanów, a 346 milionów ludzi na całym świecie. Moim zdaniem, spożywanie dużych ilości „zdrowych pełnoziarnistych produktów zbożowych” jest w dużej mierze przyczyną tej epidemii. Wyeliminowanie ich z diety pozwoli nam zapanować nad tą sytuacją, a nawet ją odwrócić.

TN: W swojej książce pisze Pan, że współczesna pszenica karłowata [ang. dwarf wheat] zawiera coraz więcej glutenu i wywołuje większe skoki glukozy we krwi w porównaniu z pszenicą, jaką jedli nasi pradziadkowie. Dr Jared Diamond i inni stawiają przekonującą tezę, że przyjęcie diety opartej na zbożach spowodowało, że ludzie stali się niżsi, grubsi i bardziej chorowici już w czasach przedbiblijnych, czyli wtedy kiedy współczesna, zmodyfikowana pszenica jeszcze nie istniała. Czy zatem pszenica zmieniła się z dobrej żywności na złą, czy raczej ze złej żywności na jeszcze gorszą?

WD. Wybrałbym raczej tę drugą odpowiedź. Pszenica nigdy nie była dobrą żywnością dla człowieka i jej spożycie zawsze wywoływało wiele negatywnych skutków u części populacji. Jednak dzisiejsza pszenica to już pokarm fatalny, szkodliwy dla zdrowia niemal u wszystkich.

Rzecz jasna, gdybyśmy głodowali, i jedyną dostępną żywnością byłby chleb, powinniśmy jeść chleb. Nie ulega wątpliwości, że pszenica, na wczesnym etapie rolnictwa, służyła do tego, aby przetrwać okresy, w których brakowało pokarmów upolowanych lub zebranych. Jak zauważa dr Diamond, pszenica, jako wypełniacz kaloryczny pozwalający przeżyć bez polowania, jest żywnością wygodną. Jednak od samego początku jej spożycie miało negatywne dla zdrowia skutki. Nawet wczesne odmiany takie jak pszenica samopsza [ w oryg. einkorn – przyp tłum.] i płaskurka [w oryg. emmer] nie były dla człowieka zdrowe. Znane są doniesienia już z roku 100 n.e. dotyczące występowania celiakii.

Jednak dopiero zmiany genetyczne, dokonane w ostatnich 40-50 latach, w połączeniu z globalnymi zaleceniami spożywania coraz większej ilości pszenicy, doprowadziły do dzisiejszej tragicznej sytuacji. Te okoliczności zmieniły pszenicę z niezdrowego składnika naszej diety w dietetyczną zmorę całej ludzkości.

TN: Porozmawiajmy o konkretnych schorzeniach, które pszenica wywołuje lub pogarsza. Jeden z czytelników mojego bloga pisał o swojej siostrze, która wyzdrowiała ze stwardznienia rozsianego po odstawieniu pszenicy. Inni opowiadali mi o wyzdrowieniu z fibromialgii , ADD oraz depresji. Czy wszyscy oni to „świry”, czy może „zdrowe produkty pełnoziarniste” mają związek z tymi schorzeniami?

WD: Mimo że w ostatnich kilkunastu latach sam widziałem niewiarygodną poprawę zdrowia po odstawieniu pszenicy u tysięcy pacjentów, do dziś dowiaduje się o coraz to nowych efektach. Niemal co tydzień ktoś pisze do mnie o tym, jak poprawiło się jego zdrowie po rezygnacji z pszenicy.

Ja również słyszałem o wielu przypadkach poprawy, a czasami wręcz wyleczeniu z fibromialgii , ADD lub depresji. Jeśli chodzi o MS, widziałem poprawę tylko w dwóch przypadkach. Jest to stosunkowo rzadka choroba i nie spotykam się z nią często jako kardiolog. Niemniej biorąc pod uwagę siłę oddziaływania pszenicy na różne aspekty zdrowia człowieka, nie zdziwiłbym się, widząc remisję również i tej choroby, zwłaszcza że składniki pszenicy wywołują stany zapalne w obrębie centralnego układu nerwowego.

Niestety większość moim kolegów-lekarzy ignoruje ten związek i postrzega go jako czysty zbieg okoliczność. Dzieje się tak pomimo tego, że u wielu osób stany zapalne można w sposób powtarzalny „włączać” i „wyłączać” poprzez włączenie lub eliminację pszenicy z diety. Pogląd, że pełnoziarniste pokarmy zbożowe są zdrowe, jest dziś tak głęboko zakorzeniony w sposobie myślenia pracowników służby zdrowia, że są oni bardzo niechętni jakimkolwiek zmianom.

Nie sądzę, żeby moja książka wywoływała masową histerię, wskutek której każdy wyrzuci do śmieci wszystkie pokarmy z pszenicą tylko dlatego, że ja tak mówię. Pacjenci sami opowiadają o wielu korzyściach zdrowotnych związanych z eliminacją z diety pszenicy: tracą na wadze bez ograniczania liczby spożywanych kalorii, czują ulgę w przypadku wielu schorzeń, doświadczają subiektywnej poprawy samopoczucia i przypływu energii. Mogę powiedzieć, że wyeliminowanie z diety pszenicy jest najbardziej zadziwiającym i najskuteczniejszym sposobem na poprawę zdrowia, z jakim się spotkałem w swojej 25-letniej praktyce lekarskiej.

TN: Osobiście zrezygnowałem z pszenicy i innych zbóż głównie po to, aby schudnąć. Jednak miło się zdziwiłem, kiedy kilka innych dolegliwości również w krótkim czasie ustąpiło, m.in. łuszczyca, lekka astma, choroba refluksowa przełyku, zapalenie stawów. Jak często widział Pan rezultaty podobne do moich i dlaczego pszenica miałaby w ogóle wywoływać te schorzenia?

WD: Zmiany, które Pan opisał, to reguła, a nie wyjątek. Tylko czasami zdarza się osoba, która zrezygnowała z pszenicy i powie: „Straciłam na wadze 1,5 kg w ciągu miesiąca i nic innego się nie stało”.

Ostrożnie szacuję, że u 70% globalnej populacji oprócz utraty wagi, eliminacja z diety pszenicy poprawia stan zdrowia. … Różnorodność chorób spowodowanych spożyciem pszenicy, lub które się wtedy nasilają, jest doprawdy zdumiewająca.

Nie ma jednego składnika pszenicy, który odpowiada za wszystkie negatywne skutki zdrowotne związane z spożywaniem tego zboża. Gliadyna bezpośrednio wywołuje stany zapalne, ale również pobudza apetyt. Gluten odpowiada za występowanie stanów zapalnych w jelitach oraz centralnym układzie nerwowym. Lektyny sprawiają, że jelita stają się bardziej przepuszczalne dla obcych białek, które wywołują schorzenia związane z zapaleniem bądź reakcją autoimmunologiczną (np. reumatoidalne zapalenie stawów i toczeń rumieniowaty). Amylopektyna A odpowiedzialna jest za powstawanie otyłości brzusznej, tj. „pszenicznego brzucha”, która jest przyczyną stanów zapalnych, insulinoodporności, cukrzycy, zapalenia stawów oraz chorób serca.

TN: Więc jeśli chodzi o dolegliwości w układzie pokarmowym, głównym winowajcą jest zawarty w pszenicy gluten oraz lektyny? Czy jeszcze inne czynniki odgrywają jakąś rolę?

WD: Dziwne jest to, że choć pszenica negatywnie wpływa na niemal wszystkie aspekty funkcjonowania układu pokarmowego, i nie chodzi jedynie o celiakię, przyczyny tego zjawiska pozostają w dużej mierze poza zainteresowaniem badaczy. Zatem mogę jedynie spekulować, dlaczego pszenica tak mocno oddziałuje na ten aspekt zdrowia człowieka. Prawdopodobnie ma to związek z gliadyną, glutenem i lektynami działającymi pojedynczo lub w połączeniu. Jestem przekonany, że oprócz tych trzech składników są w pszenicy jeszcze inne szkodliwe dla człowieka substancje, działaniem których można by wyjaśnić, dlaczego efekt końcowy jest czymś więcej niż sumą składowych. Mam na myśli to, że eliminacja pszenicy z diety daje rezultaty, które wykraczają poza to, co wiemy o działaniu każdego składnika z osobna.

TN:Czy każdy rodzaj glutenu jest równie szkodliwy, czy gluten dzieli się na lepszy i gorszy? I jeśli niektóre rodzaje glutenu są gorsze, to czy gluten zawarty we współczesnej pszenicy jest szczególnie niekorzystny dla człowieka?

WD: Struktura aminokwasów glutenu może być różna, ale wszystkie jego odmiany mają jedną i tę samą cechę, pożądaną przez piekarzy i konsumentów – lepkosprężystość [ang. viscoelasticity]. Dzięki niej można modelować ciasto podrzucając je w powietrze, można formować kawałki pizzy, można nadawać mu dowolne kształty – od pity po ciabattę.

Najgorszym i najbardziej szkodliwym rodzajem glutenu są jego nowe odmiany będące owocem pracy genetyków. Zmiany wprowadzone w zakresie zbioru genów „D” („genomu”), które są charakterystyczne dla dzisiejszej pszenicy półkarłowatej [ang. semi-dwarf wheat] najprawdopodobniej doprowadziły do czterokrotnego wzrostu zachorowań na celiakię. Tylko w ostatnich 20 latach zapadalność na tę chorobę podwoiła się. Mniej szkodliwy gluten występował w starych odmianach pszenicy takich jak samopsza i płaskurka – mniej szkodliwy, ale nie nieszkodliwy.

Moim zdaniem gluten w każdej formie, a już szczególnie ten dzisiejszy, jest dla człowieka tak szkodliwy, że najlepiej byłoby się z nim całkowicie rozstać.

TN: Czy swoim pacjentom zaleca Pan dietę beglutenową, czy zarówno bezglutenową jak i bezcukrową? Pytam o to, ponieważ kiedy ludzie rezygnują z obu produktów, nabierają przekonania, że ich dolegliwości powodował cukier, a nie zboża.

WD: Tak, cukier jest również na liście pokarmów niedozwolonych. Nie ulega wątpliwości, że przynajmniej dla niektórych ludzi, zwłaszcza młodych, dużym problemem jest spożycie cukru w napojach, fast-foodach i rozmaitych przekąskach.

Jednak u większości ludzi samo wyeliminowanie z diety cukru połączone ze spożywaniem zwiększonej ilości “zdrowych pokarmów pełnoziarnistych” zamiast do chudnięcia, prowadzi do tycia. Często doświadczają tego osoby, które w dobrej wierze stosują się do zaleceń tzw. zdrowego dożywiania, ograniczają spożycie słodkich przekąsek, zwiększają spożycie „zdrowych produktów pełnoziarnistych” i w efekcie kończą z 10 -, 20 – , a nawet 40-kilogramową nadwagą.

Tymczasem należy odwrócić kolejność, czyli w pierwszym rzędzie zrezygnować z pszenicy, a ochota na słodycze niemal zawsze znacząco maleje, ponieważ eliminuje się z diety pobudzającą apetyt gliadynę. Dużo łatwiej jest najpierw zrezygnować z pszenicy niż z cukrów.

Rzecz jasna w całej sprawie nie chodzi tylko o to, ile ważymy. Liczą się również inne aspekty zdrowia, na które nawet cukier nie ma wpływu, takie jak zapalenia stawów, choroba refluksowa przełyku, zespół drażliwego jelita, wysypki, negatywny wpływ na mózg, zatrzymywanie wody w organizmie itp.

TN: W znanej książce pt. Nutrition and Physical Degeneration dr Weston A. Price opisywał, jak tradycyjne populacje namaczały i fermentowały ziarna zbóż przed ich spożyciem. Czy uważa Pan, że w ten sposób zboża stają się mniej szkodliwe dla zdrowia? Czy raczej dzisiejsze zmutowane odmiany pszenicy są tak bardzo przepełnione niebezpiecznymi białkami, że te tradycyjnie metody niewiele zmieniają?

WD: Namaczanie i fermentacja sprawia, że w pszenicy, pokarmie szkodliwym, zmniejsza się, poza innymi rzeczami, zawartość lektyn i glutenu. Innymi słowy pszenica staje się wskutek tego pokarmem mniej szkodliwym. Ale trzeba uważać, aby nie wpaść w tę samą pułapkę, w jaką wpadli dietetycy i urzędy zajmujące się tzw. zdrowiem publicznym. Zalecają one, aby pokarm szkodliwy (białą mąkę) zastępować pokarmami mniej szkodliwymi (produktami pełnoziarnistymi), tak jakby spożycie mnóstwa pokarmów mniej szkodliwych było dla nas zdrowe. To właśnie taka błędna logika spowodowała cały ten żywieniowy bałagan.

Na przykład namaczanie ziaren zmniejsza zawartość lektyn o ok. 35 %. Robi się więc lepiej, ale wciąż nie jest dobrze. Pozostajemy narażeni na negatywne skutki spożywania pszenicy, w tym pobudzony apetyty od glidyny, wysokie stężenie cukru we krwi od amylopektyny A, stany zapalne od glutenu i gluteniny, zwiększona przepuszczalność jelit dla obcych białek od lektyn.

Podobnie fermentacja na zakwasie chlebowym zmniejsza zawartość węglowodanów, ale nie zmienia innych aspektów negatywnego wpływu pszenicy na zdrowie. I znowu – robi się lepiej, ale nie jest dobrze.

Nawet genetycy pracują dziś nad tym, żeby zmodyfikować pszenicę w taki sposób, aby była mniej szkodliwa. Jeden z obszarów badań dotyczy prób usunięcia wszystkich szkodliwych sekwencji glutenu. Jak zwykle badacze znają budowę genetyczną tego zboża, ale nie rozumieją jak na człowieka wpływa jego spożycie.

Zatem bez względu na to co piekarze lub genetyce robią, aby zmienić pszenicę, zasadniczo pozostaje ona tym samym pokarmem, ze wszystkimi niekorzystnymi właściwościami: pobudza apetyt, działa negatywnie na funkcjonowanie mózgu, wywołuje stany zapalne, inicjuje procesy autoimmunologiczne i wywołuje otyłość.

TN: A jak wpływają na nas inne ziarna, np. kamut, orkisz, owies, szarłat, gryka. Czy są dla nas zdrowe, czy nie?

Patrząc ewolucyjnie, kamut i orkisz to starsze formy pszenicy. Zatem nie doszło u nich do szkodliwych modyfikacji genomu „D” jakie miały miejsce w przypadku nowoczesnej pszenicy. Ale to wciąż pszenica. Oznacza to, że będzie tam gliadyna (choć jej działanie w zakresie pobudzania apetytu będzi mniejsze niż jej współczesnego odpowiednika), będą też lektyny zwiększające przepuszczalność jelit. Oba składniki podnoszą dodatkowo stężenie cukru we krwi.

Jeśli chodzi o oddziaływanie na układ odpornościowy, owies rzeczywiście różni się znacząco od pszenicy. Jednak problem z owsem polega na tym, że niezwykle mocno podnosi poziom cukru we krwi. Miska gotowanej, ekologicznej, grubo mielonej owsianki bez dodatku cukru u osoby zdrowej zwiększy poziom cukru do 150 mg/dl, 200 mg/dl, czasami nawet więcej. U cukrzyka lub przedcukrzyka nawet 300 mg/dl po zjedzeniu owsianki nie jest rzadkością.

Szarłat i gryka to ziarna, które nie mają związku z pszenicą i zasadniczo są czystymi węglowodanami. W przeciwieństwie do pszenicy nie wywołują skutków immunologicznych, neurologicznych, ani nie pobudzają apetytu. Jednak podobnie jak owies podnoszą stężenie cukru we krwi i wywołują wszystkie efekty z tym związane (zwiększona odporność na insulinę oraz glikacja – w oku, w tkankach chrzęstnych, w tętnicach, oraz glikacja cząstek LDL). Z tego powodu doradzam pacjentom, aby te wszystkie ziarna spożywali w niewielkich ilościach tj. nie więcej niż niż pół filiżanki po ugotowaniu, i tylko w ramach diety ubogiej w węglowodany (np. średnio 40-50 gramów dziennie)

TN: Z jaką reakcją spotkała się Pana książka, czy może jest jeszcze za wcześnie, żeby to oceniać?

WD: Reakcja jest znakomita. W ciągu pierwszych 9 dni od opublikowania, Wheat Belly trafiła na listę bestselerów „New York Times”.

Niemniej ważniejsze dla mnie jest to, że niemal codziennie dostaję od ludzi sygnały, że moja książka zmieniła jakość ich życia. Piszą o gwałtownym spadku wagi ciała w sytuacji, w której wszystko inne dotychczas zawodziło; o uldze w przewlekłych bólach; o spadającym poziomie cukru we krwi etc. Szczególnie cieszy mnie to, że dzięki mediom społecznościowym o tych zmianach dowiaduję się zaledwie po kilku dniach od zmiany diety. Nawet w swojej praktyce lekarskiej informacje o poprawie zdrowia docierały do mnie zwykle po kilku miesiącach. Teraz dowiaduje się o nich po kilku-, kilkunastu dniach od przejścia na dietę bezpszeniczną.

TN: Czy była jakaś reakcja ze strony tzw. ekspertów, dla których pełnoziarniste produkty zbożowe to nieodzowny element zdrowej diety? Podejrzewam, że nie jest Pan zbytnio popularny w tych kręgach.

WD: Odżywianie to niezwykle ważne zagadnienie, które budzi wiele emocji. Dietetycy i inni „eksperci” ds. żywienia zostali mocno zindoktrynowani w zakresie pozytywnego wpływu na człowieka „zdrowych pokarmów pełnoziarnistych”. W związku z tym ich pierwszą reakcją na poglądy, takie jak moje, jest zwykle złość. Utrzymują, że musi to być jakaś chwilowa moda na odchudzanie, która szybko minie. Jednak każdy, kto przeczyta Wheat Belly zrozumie, że jest dokładnie na odwrót. Książka omawia to wszystko, czego się publicznie nie mówi na temat zbóż zmienionych genetycznie nie tylko po to, aby zwiększyć plon, ale również pobudzać apetyt konsumenta.

Grupa producentów pszenicy o nazwie „Grain Foods Foundation” zdążyła już wydać publiczne oświadczenie, że zamierza przeprowadzić kampanię PR mającą na celu zdyskredytowanie mnie i moich argumentów odpowiedzi na to opublikowałem „List otwarty do Grain Foods Foundation”, który również rozesłałem do rozmaitych mediów, zapraszający moich adwersarzy do publicznej debaty na ten temat w świetle kamer. Jak dotąd nie otrzymałem odpowiedzi i sądzę, że nigdy nie otrzymam. Biorąc pod uwagę badania i wiedzę, jaką zgromadziłem w swojej książce, wątpię, żeby ktokolwiek z branży chciał pozwolić na publiczne nagłaśnianie tej problematyki.

TN: Ostatnie pytanie. Teraz kiedy książka jest już na rynku, czy kiedykolwiek leży Pan w nocy nie mogąc zasnąć, i zastanawia się, czy dobrzy ludzie z Monsanto lub Pillsbury planują Pana koniec? Gdybym był na Pana miejscu, unikałbym przez jakiś czas ciemnych uliczek.

WD: Dzięki za ostrzeżenie! Prowadząc kampanię przeciw pszenicy z pewnością narobiłem sobie wpływowych wrogów. Mam na myśli wielki przemysł spożywczy, wielomiliardowy agrobiznes, grupy producenckie zbóż, oraz – ku mojemu zdziwieniu – przemysł farmaceutyczny. Byłem wstrząśnięty (choć pewnie nie powinienem być wiedząc, do czego ci ludzie są zdolni), kiedy dowiedziałem się, że przynajmniej jedna grupa producencka pszenicy jest opłacana przez przemysł farmaceutyczny. To naprawdę niepokojące.

Mimo wszystko, skupiam się na upowszechnianiu wiedzy na ten temat i bardzo pomagają mi w tym historie z życia osób, które dzięki niej na nowo odzyskały zdrowie, pozbyły się bólów itd. Można to wszystko osiągnąć postępując odwrotnie do tego, co zalecają nam instytucje publiczne. Trzeba tylko porzucić ślepą wiarę w „zdrowe pełnoziarniste pokarmy”.

TN: Bardzo dziękuję, że znalazł Pan czas, aby odpowiedzieć na nasze pytania. Mam nadzieję, że Pańska książka sprzeda się w milionach egzemplarzy.

Za Michealem Eadesem wypada też odnotować, że dr Davis pozbył się również pokutujących w środowisku kardiologów lęków przed tłuszczami diecie, zwłaszcza tłuszczami nasyconymi. Oto co pisze na ten temat w swojej książce:

Antytłuszczowa fobia, jaka panuje od ponad 40 lat, zniechęciła nas do spożywania takich pokarmów jak jaja, wołowina i wieprzowina z uwagi na zawartość w nich tłuszczów nasyconych. Jednak tłuszcz nasycony nigdy nie stanowił problemu. To węglowodany, w połączeniu z tłuszczem nasyconym powodują gwałtowny przyrost cząsteczek LDL we krwi. Problemem były zawsze bardziej węglowodany niż tłuszcze nasycone. W rzeczywistości nowe badania oczyściły tłuszcze nasycone z zarzutów o to, że zwiększają ryzyko wystąpienia ataku serca lub udaru.

Ze swojej strony wyrażamy nadzieję, że książką Wheat Belly niebawem znajdzie polskiego wydawcę. Jej opublikowanie w naszym kraju stanowiłoby przeciwwagę dla wszechobecnej i nachalnej promocji zbóż zachwalanych jako zdrowa żywność. Momentami można odnieść wrażenie, iż bez kilku kromek chleba dziennie, bez płatków śniadaniowych i bez owsianki, wyginiemy jako gatunek. Prawda jest natomiast taka, że o ile rozwój rolnictwa i uprawa zbóż umożliwiły gwałtowny przyrost naturalny oraz ukształtowanie się nowoczesnych społeczeństw, opartych na specjalizacji i podziale pracy, o tyle pod względem zdrowotnym okazały się dla nas katastrofą. Dobrze ujął to prof. Jared Diamond pisząc w swojej nagrodzonej nagrodą Pulitzera książce pt. Guns, Germs, and Steel:

Chociaż zaakceptowanie rolnictwa miało najpewniej decydujące znaczenie dla lepszego życia, to pod wieloma względami okazało się tragedią, z której nigdy się nie podnieśliśmy.

Autor: Mateusz Rolik

pracownia4.wordpress.com/

E – Lista szkodliwych dodatków do żywności

Skróty użyte w liście:

* PAR – Prawdopodobnie ma własności alergizujące.

* LGM – Prawdopodobnie do jego produkcji stosuje się organizmy zmodyfikowane genetycznie.

* AO – Wyodrębniony z organizmów zwierzęcych.

  1. E100–E199 (barwniki) 
  2. E200–E299 (konserwanty i regulatory kwasowości) 
  3. E300–E399 (przeciwutleniacze i regulatory kwasowości) 
  4. E400–E499 (emulgatory, środki spulchniające, żelujące itp.) 
  5. E500–E599 (środki pomocnicze) 
  6. E600–E699 (wzmacniacze smaku) 
  7. E900–E999 (środki słodzące, nabłyszczające i inne) 
  8. E1000–E1999 (stabilizatory, konserwanty, zagęstniki i inne) 

E100–E199 (barwniki)

* E100 Kurkumina (barwnik kurkumy)

* E101 Ryboflawina (Witamina B2) [LGM]

* E101a 5′-Fosforan ryboflawiny [LGM]

* E102 Tartrazyna, zwana też Żółcień FD&C 5 [PAR]

* E103 Rezorcyna

* E104 Żółcień chinolinowa [PAR]

* E105 Żółcień trwała AB

* E106 Sól sodowa fosforanu-5′-ryboflawiny

* E107 Żółcień 2G [PAR]

* E110 Żółcień pomarańczowa S [PAR]

* E111 Oranż GGN, oranż α-naftolowy

* E120 Koszenila, kwas karminowy [PAR] [AO]

* E121 Lakmus

* E122 Azorubina [PAR]

* E123 Amarant, czerwień spożywcza 9 [PAR] (nie ma nic wspólnego z szarłatem, inaczej amarantusem, łac. amaranthus, ang. amaranth)

* E124 Czerwień koszenilowa A, Pąs (Ponceau) 4R [PAR]

* E125 Szkarłat GN

* E126 Pąs (Ponceau) 6R

* E127 Erytrozyna, Czerwień FD&C 3 [PAR]

* E128 Czerwień 2G [PAR]

* E129 Czerwień Allura AC, Czerwień FD&C 40 [PAR]

* E130 Błękit indantrenowy RS

* E131 Błękit patentowy V [PAR]

* E132 Indygotyna [PAR]

* E133 Błękit brylantowy FCF [PAR]

* E140 Chlorofil i jego pochodne

* E141 Kompleksy miedzi z chlorofilem i jego pochodnymi

* E142 Zieleń S [PAR]

* E150a Karmel zwykły [LGM]

* E150b Karmel kaustyczno-siarczynowy [LGM]

* E150c Karmel amonowy [LGM]

* E150d Karmel amonowo-siarczynowy [LGM]

* E151 Czerń PN, Jasna czerń BN [PAR]

* E152 Czerń 7984 [PAR]

* E153 Węgiel roślinny, [LGM] [AO]

* E154 Brąz FK, [PAR]

* E155 Brąz HT, Czekoladowy Brąz HT [PAR]

* E160a Karoteny

* E160b Annatto – barwnik z drzewa bixin orellana [PAR]

* E160c Kapsaicyna i jej pochodne

* E160d Likopen [GM]

* E160e β-apo-8′-karotenal (C 30)

* E160f ester etylowy kwasu β-apo-8′-karotenowego (C 30)

* E161a Flawoksantan

* E161b Luteina

* E161c Kryptanksantan [LGM]

* E161d Rubiksantan

* E161e Wiolaksantan

* E161f Rodoksantan

* E161g Kantaksantan [AO]

* E162 Betanina, czerwień buraczana – barwnik buraka ćwikłowego

* E163 Antocyjaniany

* E170 Kreda, węglan wapnia

* E171 Dwutlenek tytanu

* E172 Tlenki i wodorotlenki żelaza

* E173 Glin

* E174 Srebro

* E175 Złoto

* E180 Karmin 6B

* E181 Tanina

E200–E299 (konserwanty i regulatory kwasowości)

* E200 Kwas sorbinowy (konserwant)

* E201 Sorbinian sodu (konserwant)

* E202 Sorbinian potasu (konserwant)

* E203 Sorbinian wapnia (konserwant)

* E210 kwas benzoesowy (konserwant) [PAR]

* E211 benzoesan sodu (konserwant) [PAR]

* E212 benzoesan potasu (konserwant) [PAR]

* E213 benzoesan wapnia (konserwant) [PAR]

* E214 p-hydroksybenzoesan etylu (konserwant) [PAR]

* E215 etylo-p-hydroksybenzoesan sodu (konserwant) [PAR]

* E216 p-hydroskybenzoesan propylu (konserwant) [PAR]

* E217 propylo-p-hydroksybenozoesan sodu (konserwant) [PAR]

* E218 p-hydroksybenzoesan metylu (konserwant) [PAR]

* E219 metylo-p-hydroksybenzoesan sodu (konserwant) [PAR]

* E220 dwutlenek siarki (konserwant) [PAR]

* E221 siarczyn sodowy (konserwant) [PAR]

* E222 wodorosiarczyn sodu (konserwant) [PAR]

* E223 metadisiarczek sodu (konserwant) [PAR]

* E224 metadisiarczek potasu (konserwant) [PAR]

* E225 siarczek sodu (konserwant) [PAR]

* E226 siarczek wapnia (konserwant) [PAR]

* E227 siarczek wodorowo-wapniowy (konserwant) (środek zestalający) [PAR]

* E228 siarczek wodorowo-potasowy (konserwant) [PAR]

* E230 bifenyl (środek zestalający)

* E231 fenol ortofenylowy (środek zestalający)

* E232 fenol ortofenylowo-sodowy (konserwant)

* E233 tiobendazol (konserwant)

* E234 Nisyna (konserwant)

* E235 Natamycyna (konserwant)

* E236 kwas mrówkowy (konserwant)

* E237 mrówczan sodu (konserwant)

* E238 mrówczan potasu (konserwant)

* E239 Heksamina (konserwant)

* E240 Formaldehyd (konserwant)

* E242 pirowęglan dimetylu (konserwant)

* E249 azotyn potasu (konserwant)

* E250 azotyn sodu (konserwant)

* E251 azotan sodu (konserwant)

* E252 azotan potasu (konserwant) [AO]

* E260 kwas octowy (konserwant) (regulator kwasowości)

* E261 Octan potasu (konserwant) (regulator kwasowości)

* E262 Octan sodu i wodorooctan sodu (konserwant) (regulator kwasowości)

* E263 Octan wapnia (konserwant) (regulator kwasowości)

* E264 Octan amonu (konserwant) (regulator kwasowości)

* E270 kwas mlekowy (konserwant) (regulator kwasowości), (przeciwutleniacz) [AO]

* E280 kwas propionowy (konserwant)

* E281 propionian sodu (konserwant)

* E282 propionian wapnia (konserwant) [PAR]

* E283 propionian potasu (konserwant)

* E284 kwas borowy (konserwant)

* E285 boraks (konserwant)

* E290 dwutlenek węgla (regulator kwasowości)

* E296 kwas jabłkowy (regulator kwasowości)

* E297 kwas fumarowy (regulator kwasowości)

E300–E399 (przeciwutleniacze i regulatory kwasowości)

* E300 kwas askorbinowy (Witamina C) (przeciwutleniacz)

* E301 askorbinian sodu (przeciwutleniacz)

* E302 askorbinian wapnia (przeciwutleniacz)

* E303 askorbinian potasu (przeciwutleniacz)

* E304 Estry kwasów tłuszczowych i kwasu askorbinowego (i) Palmitynian askorbinowy (ii) stearynian askorbinowy (przeciwutleniacz)

* E306 Ekstrakt naturalny tokoferolu (Witamina E) (przeciwutleniacz) [GM]

* E307 α-tokoferol (syntetyczny) (przeciwutleniacz) [GM]

* E308 γ-tokoferol (syntetyczny) (przeciwutleniacz) [GM]

* E309 δ-tokoferol (syntetyczny) (przeciwutleniacz) [GM]

* E310 Galusan propylu (przeciwutleniacz) [PAR]

* E311 Galusan oktylu (przeciwutleniacz) [PAR]

* E312 Galusan dodecylu (przeciwutleniacz) [PAR]

* E315 kwas erytrobowy (przeciwutleniacz)

* E316 Erytroban sodu (przeciwutleniacz)

* E317 Kwas erytrobinowy (przeciwutleniacz)

* E318 Erytrobin sodu (przeciwutleniacz)

* E319 Butylo hydrochinon (przeciwutleniacz)

* E320 Bytylowany hydroksyanizol (BHA) (przeciwutleniacz)

* E321 Butylowany hydroksytoluen (BHT) (przeciwutleniacz) [PAR]

* E322 Lecytyna (emulgator) [LGM] [AO]

* E325 Mleczan sodowy (przeciwutleniacz) [AO]

* E326 Mleczan potasowy (przeciwutleniacz) (regulator kwasowości) [AO]

* E327 Mleczan wapniowy (przeciwutleniacz) [AO]

* E329 Mleczan magnezowy (przeciwutleniacz)

* E330 Kwas cytrynowy (przeciwutleniacz)

* E331 Sole sodowe kwasu cytrynowego (i) Mono (ii) dwu (iii) Trójsodowa (przeciwutleniacz)

* E332 Sole potasowe kwasu cytrynowego (i) Mono (ii) dwu (iii) Trójpotasowa (przeciwutleniacz)

* E333 Sole wapniowe kwasu cytrynowego (i) Mono (ii) dwuwapniowa (przeciwutleniacz), (regulator kwasowości), (zagęstnik)

* E334 Kwas winowy (L(+) –) (regulator kwasowości) (przeciwutleniacz)

* E335 Sole sodowe kwasu winowego (i) Mono (ii) dwusodowa (przeciwutleniacz)

* E336 Sole potasowe kwasu winowego (i) Mono (ii) dwupotasowa (przeciwutleniacz)

* E337 Sól sodowo-potasowa kwasu winowego (przeciwutleniacz)

* E338 Kwas fosforowy (regulator kwasowości)

* E339 Fosforany sodu (i) Mono (ii) dwu (iii) trójsodowy (regulatory kwasowości)

* E340 Fosforany potasu (i) Mono (ii) dwu (iii) trójpotasowy (przeciwutleniacz)

* E341 Fosforany wapnia (i) Mono (ii) dwu (iii) trójwapniowy (zagęstnik) (środek spulchniający)

* E343 Fosforany magnezu (i) Mono (ii) dwumagnezowy (przeciwutleniacz) (środek spulchniający) (Uwaga: ten dodatek zostanie prawdopodobnie usunięty z listy kolejną dyrektywą UE)

* E350 jabłczan sodu (i) – dwusodowy (ii) – wodorosodowy (regulator kwasowości)

* E351 Jabłczan potasu (regulator kwasowości)

* E352 (i) jabłczan wapnia (ii) wodorojabłczan wapnia

* E353 Kwas metawinowy (Kwas diwinowy) (emulgator)

* E354 Winian wapnia (emulgator)

* E355 Kwas adypinowy (regulator kwasowości)

* E356 Adypinian sodu (regulator kwasowości)

* E357 Adypinian potasu (regulator kwasowości)

* E363 Kwas bursztynowy (regulator kwasowości)

* E365 fumaran sodu (regulator kwasowości)

* E366 fumaran potasu (regulator kwasowości)

* E367 Fumaran wapnia (regulator kwasowości)

* E370 I,4-Heptonolakton (regulator kwasowości)

* E375 Kwas nikotynowy (Niacyna, Witamina B3) (utrwalacz barwy) [PAR]

* E380 Cytrynian triamonu (regulator kwasowości)

* E381 Amonocytrynian żelaza (regulator kwasowości)

* E385 Sól wapniowo-disodowa kwasu etylenodiaminotetraoctowego EDTA (EDTA wapniowo-disodowy)

E400–E499 (emulgatory, środki spulchniające, żelujące itp.) 

* E400 Kwas alginowy (zagęstnik) (stabilizator) (środek żelujący) (emulgator)

* E401 Alginian sodu (zagęstnik) (stabilizator) (środek żelujący) (emulgator)

* E402 Alginian potasu (zagęstnik) (stabilizator) (środek żelujący) (emulgator)

* E403 Alginian amonu (zagęstnik) (stabilizator) (emulgator)

* E404 Alginian wapnia (zagęstnik) (stabilizator) (środek żelujący) (emulgator)

* E405 Alginian propylenowo-glikolowy (zagęstnik) (stabilizator) (emulgator)

* E406 Agar (zagęstnik) (środek żelujący)

* E407 Karagen (zagęstnik) (stabilizator) (środek żelujący) (emulgator) [PAR]

* E407a Przetworzony wodorost morski Eucheuma (zagęstnik) (stabilizator) (środek żelujący) (emulgator)

* E410 Mączka chleba świętojańskiego (zagęstnik) (stabilizator) (środek żelujący) (emulgator)

* E412 Guma guar (zagęstnik) (stabilizator)

* E413 Tragakanta (zagęstnik) (emulgator) [PAR]

* E414 Guma arabska (zagęstnik) (stabilizator) (emulgator) [PAR]

* E415 Guma ksantanowa (zagęstnik) (stabilizator) [GM]

* E416 Guma karaya (zagęstnik) (stabilizator) (emulgator) [PAR]

* E417 Guma Tara (zagęstnik) (stabilizator)

* E418 Guma gellan (zagęstnik) (stabilizator) (emulgator)

* E420 Sorbitol (i) Sorbitol (ii) Syrop sorbitolowy (emulgator) (środek słodzący) (środek zwilżający)

* E421 Mannitol (środek przeciwspieniający) (środek słodzący)

* E422 Glicerol (emulgator) (środek słodzący) [AO]

* E425 Konjac (i) Konjac guma (ii) Konjac glukomannan (emulgator)

* E430 Polioksyetylen (8) stearynian (emulgator) (stabilizator) [PAR] [AO]

* E431 Polioksyetylen (40) stearynian (emulgator) [AO]

* E432 Monolaurynian polioksyetylenosorbitolu (emulgator) [AO]

* E433 Monooleinian polioksyetylenosorbitolu (emulgator) [AO]

* E434 Monopalmitynian polioksyetylenosorbitolu (emulgator) [AO]

* E435 Monostearynian polioksyetylenosorbitolu (emulgator) [AO]

* E436 Tristearynian polioksyetylenosorbitolu (emulgator) [AO]

* E440 Pektyny (i) pektyna (ii) pektyna amidowana (emulgator)

* E441 Żelatyna (emulgator) (środek żelujący) [AO]

* E442 Fosfatydy amonu (emulgator) [AO]

* E444 Izomaślan octanu sacharozy (emulgator)

* E445 Estry glicerolu i żywicy roślinnej (emulgator)

* E450 Difosforany (i) Difosforan disodowy (ii) Difosforan trisodowy (iii) Difosforan tetrasodowy (v) Difosforan tetrapotasowy (vi) Difosforan diwapniowy (vii) Diwodoro-difosforan wapnia (emulgator)

* E451 Trifosforany (i) Trifosforan pentasodowy (ii) Trifosforan pentapotasowy (emulgator)

* E452 Polifosforany (i) Polifosforan sodu (ii) Polifosforan potasu (iii) Polifosforan sodowo-wapniowy (iv) Polifosforan wapnia (emulgator)

* E459 β-cyklodekstryna (emulgator)

* E460 Celuloza (i) Celuloza mikrokrystaliczna (ii) Celuloza sproszkowana (emulgator)

* E461 Metyloceluloza (emulgator)

* E462 Etyloceluloza (emulgator)

* E463 Hydroksypropyloceluloza (emulgator)

* E464 Hydroksypropylometyloceluloza (emulgator)

* E465 Etylometyloceluloza (emulgator)

* E466 Karboksymetyloceluloza, sól sodowa karboksymetylocelulozy (CMC) (emulgator)

* E468 Sól sodowa karboksymetylocelulozy usieciowana (emulgator) (Uwaga: Ten dodatek może być w przyszłości usunięty z listy)

* E469 Enzymatycznie zhydrolizowana karboksymetyloceluloza (emulgator)

* E470a Sole sodowe, potasowe i wapniowe kwasów tłuszczowych (emulgator) (środek przeciw spienianiu) [AO]

* E470b Sole magnezowe kwasów tłuszczowych, w tym stearynian magnezu (emulgator) (środek przeciw spienianiu) [AO]

* E471 Mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych (emulgator) [LGM] [AO]

* E472a Mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem octowym (emulgator) [GM] [AO]

* E472b Mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mlekowym (emulgator) [możliwość AO]

* E472c Mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem cytrynowym (emulgator) [możliwość AO]

* E472d Mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem winowym (emulgator) [AO]

* E472e Mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mono- i diacetylowinowym (emulgator) [AO]

* E472f Mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane mieszaniną kwasu octowego i winowego (emulgator) [AO]

* E473 Estry sacharozy i kwasów tłuszczowych (emulgator) [GM] [AO]

* E474 Sacharoglicerydy (emulgator) [AO]

* E475 Estry kwasów tłuszczowych i poliglicerolu (emulgator) [GM] [AO]

* E476 Polirycynoleinian poliglicerolu (emulgator) [GM] [AO]

* E477 Estry kwasów tłuszczowych i glikolu propylenowego (emulgator) [GM] [AO]

* E478 Laktydowane estry kwasów tłuszczowych z glicerolem i 1-propanem (emulgator) [AO]

* E479b Termoutleniony olej sojowy z mono- i diglicerydami kwasów tłuszczowych (emulgator) [LGM] [możliwość AO]

* E481 Stearyoilomleczan sodu (emulgator) [AO]

* E482 Stearyoilomleczan wapnia (emulgator) [AO]

* E483 Winian stearylu (emulgator) [AO]

* E491 Monostearynian sorbitolu (emulgator) [GM] [AO]

* E492 Tristearynian sorbitolu (emulgator) [AO]

* E493 Monolaurynian sorbitolu (emulgator) [AO]

* E494 Monooleinian sorbitolu (emulgator) [AO]

* E495 Monopalmitynian sorbitolu (emulgator) [AO]

E500–E599 (środki pomocnicze)

* E500 Węglany sodu (i) Węglan sodu (ii) Wodorowęglan sodu (iii) Półtorawęglan sodu (regulator kwasowości) (środek spieniający)

* E501 Węglany potasu (i) Węglan potasu (ii) Wodorowęglan potasu (regulator kwasowości)

* E503 Węglany amonu (i) Węglan amonu (ii) Wodorowęglan amonu (regulator kwasowości)

* E504 Węglany magnezu (i) Węglan magnezu (ii) Wodorowęglan magnezu (regulator kwasowości) )środek przeciw spienianiu)

* E507 Kwas chlorowodorowy (kwas solny) (kwas)

* E508 Chlorek potasu (środek żelujący) (kondycjonowanie)

* E509 Chlorek wapnia (środek maskujący) (środek wiążący)

* E510 Chlorek amonu (regulator kwasowości) (środek ulepszający)

* E511 Chlorek magnezu (środek wiążący)

* E512 Chlorek cyny (przeciwutleniacz)

* E513 Kwas siarkowy (kwas)

* E514 Siarczany sodu (i) Siarczan sodu (ii) Wodorosiarczan sodu (regulator kwasowości)

* E515 Siarczany potasu (i) Siarczan potasu (ii) Wodorosiarczan potasu (kondycjonowanie)

* E516 Siarczan wapnia (środek maskujący) (Środek ulepszający) (środek wiążący)

* E517 Siarczan(VI) amonu [Środek ulepszający]

* E518 Siarczan magnezu, Sól Epsom (regulator kwasowości) (środek wiążący)

* E519 Siarczan miedzi (konserwant)

* E520 Siarczan glinu (środek wiążący)

* E521 Siarczan sodowo-glinowy (środek wiążący)

* E522 Siarczan potasowo-glinowy (regulator kwasowości)

* E523 Siarczan amonowo-glinowy (regulator kwasowości)

* E524 Wodorotlenek sodu (regulator kwasowości)

* E525 Wodorotlenek potasu (regulator kwasowości)

* E526 Wodorotlenek wapnia (regulator kwasowości) (środek wiążący)

* E527 Wodorotlenek amonu (regulator kwasowości)

* E528 Wodorotlenek magnezu (regulator kwasowości)

* E529 Tlenek wapnia (regulator kwasowości) (środek ulepszający)

* E530 Tlenek magnezu (regulator kwasowości) (środek przeciwspieniający)

* E535 Żelazocyjanek sodu (regulator kwasowości) (środek przeciwspieniający)

* E536 Żelazocyjanek potasu (środek przeciwspieniający)

* E538 Żelazocyjanek wapnia (środek przeciwspieniający)

* E540 Difosforan dwuwapniowy (regulator kwasowości) (emulgator)

* E541 Fosforan glinowo-sodowy, kwaśny (emulgator)

* E542 Fosforany z kości (środek przeciwspieniający) [AO]

* E543 Polifosforan wapniowo-potasowy

* E544 Polifosforan wapnia (emulgator)

* E545 Polifosforan glinu (emulgator)

* E550 Szkło wodne (środek przeciwspieniający)

* E551 Krzemionka (emulgator) (środek przeciwspieniający)

* E552 Krzemian wapnia (środek przeciwspieniający)

* E553a (i) Krzemian magnezu (ii) Trikrzemian magnezu (środek przeciwspieniający)

* E553b Talk (środek przeciwspieniający) [PAR]

* E554 Krzemian glinowo-sodowy (środek przeciwspieniający)

* E555 Krzemian glinowo-potasowy (środek przeciwspieniający)

* E556 Krzemian glinowo-wapniowy (środek przeciwspieniający)

* E558 Bentonit (środek przeciwspieniający)

* E559 Krzemian glinu (Kaolin) (środek przeciwspieniający)

* E570 Kwasy tłuszczowe (środek przeciwspieniający) [GM] [AO]

* E572 Stearynian magnezu (emulgator) (środek przeciwspieniający) [GM] [AO]

* E574 Kwas glukonowy (regulator kwasowości)

* E575 Lakton kwasu glukonowego (regulator kwasowości) (środek maskujący)

* E576 Glukonian sodu (środek maskujący)

* E577 Glukonian potasu (środek maskujący)

* E578 Glukonian wapnia (środek wiążący)

* E579 Glukonian żelazawy (barwnik)

* E585 Mleczan żelazawy (barwnik) [AO]

E600–E699 (wzmacniacze smaku)

* E620 Kwas glutaminowy (wzmacniacz aromatu) [możliwe reakcje uboczne] [GM]

* E621 Glutaminian sodu (wzmacniacz aromatu) [możliwe reakcje uboczne] [LGM]

* E622 Glutaminian potasu (wzmacniacz aromatu) [możliwe reakcje uboczne] [GM]

* E623 Diglutaminian wapnia (wzmacniacz aromatu) [możliwe reakcje uboczne] [GM]

* E624 Glutaminian monoamonowy (wzmacniacz aromatu) [możliwe reakcje uboczne] [GM]

* E625 Diglutaminian magnezu (wzmacniacz aromatu) [możliwe reakcje uboczne] [GM]

* E626 Kwas guanylowy (wzmacniacz aromatu)

* E627 Guanylan disodowy, (wzmacniacz aromatu) [GM]

* E628 Guanylan dipotasowy (wzmacniacz aromatu) [możliwe reakcje uboczne] [GM]

* E629 Guanylan wapnia (wzmacniacz aromatu)

* E630 Kwas inozynowy (wzmacniacz aromatu)

* E631 Inozynian disodowy (wzmacniacz aromatu) [AO]

* E632 Inozynian dipotasowy (wzmacniacz aromatu)

* E633 Inozynian wapnia (wzmacniacz aromatu)

* E634 Rybonukleotydy wapnia (wzmacniacz aromatu) [AO]

* E635 Rybonukleotydy disodowe (wzmacniacz aromatu) [AO]

* E636 Maltol (wzmacniacz aromatu)

* E637 Etylomaltol (wzmacniacz aromatu)

* E640 Glicyna i jej sól sodowa (wzmacniacz aromatu) [możliwe reakcje uboczne] [AO]

* E650 Octan cynku

E900–E999 (środki słodzące, nabłyszczające i inne)

* E900 polisiloksan (środek przeciwspieniający) (substancja przeciwzbrylająca)

* E901 Wosk pszczeli biały i żółty (nabłyszczacz)[PAR] [AO]

* E902 Wosk candelilla (nabłyszczacz)

* E903 Wosk carnauba (z liści palmy brazylijskiej) (nabłyszczacz) [PAR]

* E904 Szelak (nabłyszczacz) [AO]

* E905 Wosk mikrokrystaliczny (nabłyszczacz)

* E907 Wosk krystaliczny (nabłyszczacz)

* E910 L-cysteina [AO]

* E912 Estry kwasu montanowego

* E913 Lanolina (nabłyszczacz) [AO]

* E914 Utleniony wosk polietylenowy (nabłyszczacz)

* E915 Estry Kolofanu (nabłyszczacz)

* E920 Chlorowodorek L-cysteiny (substancja ulepszająca) [AO]

* E921 Monowodzian chlorowodorku L-cysteiny (substancja ulepszająca) [AO]

* E924 Bromek potasu (substancja ulepszająca)

* E925 Chlorine (konserwant) [wybielacz]

* E926 ditlenek chloru (konserwant) [wybielacz]

* E927b Karbamid (substancja ulepszająca)

* E928 Nadtlenek benzoilu (substancja ulepszająca)

* E930 Nadtlenek wapnia (substancja ulepszająca)

* E938 Argon [gaz do pakowania]

* E939 Hel [gaz do pakowania]

* E941 Azot [gaz do pakowania]

* E942 Podtlenek azotu [gaz nośny]

* E943a Butan [gaz nośny]

* E943b Izobutan [gaz nośny]

* E944 Propan [gaz nośny]

* E948 Tlen [gaz do pakowania]

* E949 Wodór

* E950 Acesulfam K (substancja słodząca)

* E951 Aspartam (substancja słodząca)

* E952 Kwas cyklaminowy oraz jego sole: sodowa i wapniowa (substancja słodząca)

* E953 Izomaltoza (substancja słodząca)

* E954 Sacharyna i jej sole: sodowa, potasowa i wapniowa (substancja słodząca)

* E955 Sukraloza

* E957 Taumatyna (substancja słodząca) [wzmacniacz smaku]

* E959 Neohesperydyna DC (substancja słodząca)

* E965 Maltitol (i) Maltitol (ii) Syrop maltitolowy (substancja słodząca) (stabilizator) (substancja utrzymująca wilgotność)

* E966 Laktitol (substancja słodząca) [AO]

* E967 Ksylitol (substancja słodząca)

* E999 Ekstrakty Quillaia (substancja pianotwórcza)

E1000–E1999 (stabilizatory, konserwanty, zagęstniki i inne)

* E1103 Inwertaza (stabilizator)

* E1105 Lizozym (konserwant)

* E1200 Polidekstroza (stabilizator) (zagęstnik) (substancja utrzymująca wilgotność) [Carrier]

* E1201 Poliwinylopirolidon (stabilizator)

* E1202 Poliwinylopolipirolidon [Carrier] (stabilizator)

* E1400 Dekstryna (stabilizator) (zagęstnik)

* E1401 Skrobia modyfikowana (stabilizator) (zagęstnik)

* E1402 Skrobia modyfikowana zasadami (stabilizator) (zagęstnik)

* E1403 Skrobia bielona (stabilizator) (zagęstnik)

* E1404 Skrobia utleniona (emulgator) (zagęstnik)

* E1410 Fosforan monoskrobiowy (stabilizator) (zagęstnik)

* E1412 Fosforan diskrobiowy (stabilizator) (zagęstnik)

* E1413 Fosforowany fosforan diskrobiowy (stabilizator) (zagęstnik)

* E1414 Acetylowany fosforan diskrobiowy ([emulgator]) (zagęstnik)

* E1420 Acetylowana skrobia, monooctan skrobi (stabilizator) (zagęstnik)

* E1421 Acetylowana skrobia, monooctan skrobi (stabilizator) (zagęstnik)

* E1422 Acetylowany adypinian diskrobiowy (stabilizator) (zagęstnik)

* E1423 Acetylowany glicerol diskrobiowy (zagęstnik)

* E1430 Glicerol dwuskrobiowy (stabilizator) (zagęstnik)

* E1440 Hydroksypropyloskrobia ([emulgator]) (zagęstnik)

* E1441 Hydroksypropylo glicerol dwuskrobiowy (stabilizator) (zagęstnik)

* E1442 Fosforan hydroksypropylodwuskrobiowy (stabilizator) (zagęstnik)

* E1450 Bursztynian sodowo oktenylo skrobiowy ([emulgator]) (stabilizator) (zagęstnik)

* E1451 Acetylowana skrobia utleniona ([emulgator]) (zagęstnik)

* E1505 Cytrynian trietylowy (stabilizator piany)

* E1510 Etanol

* E1518 Trójoctan glicerolu trójacetyna (substancja utrzymująca wilgotność)

* E1520 Glikol 1,2-propylenowy (substancja utrzymująca wilgotność)

Cukier a nasze zdrowie

Cukier biały, rafinowany, syrop glukozowo-fruktozowy – czy cukier jest zły? Oczywiście! Co to tego nie ma żadnej wątpliwości. Już na początku lat trzydziestych XX wieku naukowcy odkryli, iż komórki nowotworowe, aby móc się rozwijać – potrzebują glukozy! Stąd wynika, iż nadmiar glukozy w diecie sprzyja rozwojowi nowotworów.

Cukier niszczy komórki odpornościowe – z tego względu osłabia odporność. Dzieci mają słabszy układ immunologiczny niż dorośli, dlatego też – jeżeli podajesz swojemu dziecku cukier – osłabiasz jego odporność jeszcze silniej. Nawet niewielkie ilości cukru, podawane regularnie, są w stanie doprowadzić do osłabienia systemu immunologicznego, a słaby układ odpornościowy to łatwość zapadania na infekcje, ale również otwarta droga dla chorób cywilizacyjnych i zwyrodnieniowych.

Cukier rafinowany jest przyczyną plagi nadwagi i otyłości. Nasz organizm w nocy robi porządki i wszelkie nadmiary węglowodanów, które zostały spożyte w ciągu dnia przemienia w tkankę tłuszczową, którą gromadzi na „ciężkie czasy” – miało to duże znaczenie w czasach prehistorycznych, kiedy głód był czymś normalnym. Jednakże nadmiary tłuszczu, szczególnie u naszych dzieci, w Europie Środkowej w XXI wieku raczej nie posłużą jako zapas paliwa na przeżycie kolejnej ciężkiej zimy…

Spożycie cukru przyczynia się do podwyższenia poziomu cholesterolu i trójglicerydów w surowicy krwi, a stąd już prosta droga do chorób cywilizacyjnych i degeneracyjnych.

Cukier sprawia, iż dobroczynne bakterie, obecne w naszych jelitach – giną, gdyż odżywiają się one BŁONNIKIEM pokarmowym, a nie cukrem prostym, jakim jest glukoza czy fruktoza, obecna w powszechnym białym (ale też brązowym) cukrze. Cukry proste są idealną pożywką dla grzybów, które mogą zasiedlić nasze jelita, gdy będziemy regularnie i systematycznie dostarczać do naszego organizmu nawet niewielkie ilości cukru w diecie. Najbardziej znanym grzybem jest Candida Albicans – drożdżak, który z jelit potrafi przedostać się do wielu komórek w naszym organizmie (mówimy wtedy o drożdżycy układowej), osłabia naszą odporność, uśmierca dobroczynne bakterie jelitowe (które wytwarzają witaminy z grupy B, witaminę K, wzmacniają nasz system immunologiczny). Naukowcy odkryli, iż w wielu pobranych do badań histopatologicznych komórkach nowotworowych znajdują się właśnie strzępki Candidy.

Nie muszę chyba wspominać, iż cukier przyczynia się do wystąpienia próchnicy. Jeżeli chcemy, aby zęby naszych dzieci były mocne – zrezygnujemy całkowicie z podawania cukru.

Cukier jest produktem wysoko przetworzonym, silnie rafinowanym. Powszechny u nas w kraju cukier powstaje z buraka cukrowego – warzywa, które samo w sobie jest zdrowe! Jednakże na drodze obróbki przemysłowej ze zdrowego, pełnego w składniki odżywcze i minerały warzywa – powstaje produkt nie sprzyjający zdrowiu. Jeżeli spożywamy pokarmy całościowe, np. suszone daktyle, które przecież są równie słodkie jak cukier – nasz organizm, aby je strawić, wykorzystuje substancje mineralne, witaminy, mikro- i makroelementy, które daktyl, jako produkt całościowy, zawiera. Cukier, który jest oczyszczony ze wszystkiego (to czysta sacharoza), podczas trawienia będzie „kradł” z naszego organizmu minerały, aby mógł być strawiony. Niestety – do strawienia cukru potrzebny jest wapń, który nasz organizm będzie pobierał z zębów i kości, jak również witaminy z grupy B, które sprzyjają koncentracji, ułatwiają uczenie się i zdobywanie wiedzy. Spożywanie cukru osłabia więc naszą pamięć, sprzyja lenistwu.

Cukier uzależnia jak narkotyk. Gdy spożywamy cukier w naszym mózgu wytwarzają się „hormony szczęścia”, których poziom szybko opada, gdy poziom cukru we krwi się obniża, i .. dlatego mamy ochotę na kolejną i jeszcze jedną… kostkę czekolady czy cukierka.

Podsumowując – cukier sprzyja nadwadze, otyłości, cukrzycy, miażdżycy, obniża odporność, może być przyczyną mutacji genowych, a co za tym idzie – powoduje raka. Nawet niewielkie ilości cukru, jeżeli spożywane są regularnie – są szkodliwe.

http://dziecisawazne.pl/